Lexel w polskim mundurze

Podczas kiedy księżna Daisy dożywała swoich dni w oficynie zamku Książ, jej średni i ukochany syn Aleksander (zwany w rodzinie Lexelem) uciekał z rodzinnej Pszczyny z grupą krewnych i przyjaciół.  Wybuch II wojny światowej zastał ich w warszawskim Hotelu Europejskim. Dziś historia nieznanych, polskich losów Aleksandra von Hochberg, barona na Książu i księcia pszczyńskiego

Mateusz Mykytyszyn

Na trzy dni przed niemiecką inwazją na Polskę, 29 sierpnia 1939 roku książę Alexander von Pless, wdowa po jego zmarłym bracie Klotylda z trójką małych dzieci (Beatrice, Bolko i Gioia) oraz irlandzka kuzynka Ena FitzPatrick dotarli do Hotelu Europejskiego w Warszawie. Książęca rodzina z anturażem zażądała apartamentów, w których zatrzymywali się zazwyczaj podczas warszawskich odwiedzin. Pokoje były już niestety zajęte, dlatego uciekinierom z Pszczyny przydzielono inne pomieszczenia. Presja związana z pokojami była tak duża, że Lexel i jego kuzynka Ena byli zmuszeni dzielić apartament, co z resztą nie było dla nich nowością. Kiedy kilka lat wcześniej mieszkali wspólnie z matką Aleksandra, księżną Daisy w Monachium, ludzie i tak postrzegali ich jako parę.

Zdradzieckie światło

Towarzyszem podróży Lexela i Eny był z resztą poznany w Monachium w 1934 roku, niejaki Pan Grunwald. Żyd, który przeszedł na katolicyzm wśród bliższych i dalszych przyjaciół znany był jako Nanny Green. Bankier z zawodu był ważną figurą w administracji zarządów dóbr pszczyńskich i ksiąskich. W momencie nazistowskiej inwazji na Polskę jego jedyną myślą jak przedstawiciela narody żydowskiego była ucieczka. Z podobnym planem przyjechał do Warszawy także reszta arystokratycznej grupy. Jedyna decyzja jaką musieli podjąć, to wybranie najwłaściwszego momentu na ucieczkę.

Na zdjęciu Hotel Europejski w Warszawie w laatch 30-tych ubiegłego stulecia 

Kiedy Lexel i jego towarzystwo instalowali się w Europejskim, paź hotelowy, który wskazywał drogę na pokoje, siłą przyzwyczajenia włączył światło na klatce schodowej. Jego blask był widoczny przez niezaciemnioną centralna kopułę. Przypominając sobie, że władze poleciły zaciemniać budynki po zmroku natychmiast wyłączył przycisk. Później, tego samego wieczora usłyszeli natarczywe pukanie do drzwi. Gdy otworzyli do pokoju wszedł kierownik hotelu w asyście policji. Włączenie i wyłączenie światła przez pazia zostało zinterpretowane jako  sygnał dla wroga. Policja rozkazała Aleksandrowi i Enie pospieszne ubranie się. Irlandka od razu odmówiła. Zapewniła policję, że za żadne skarby nie rozebrałaby się w obecności mężczyzn. Ostatecznie funkcjonariusze wycofali się i czekali za drzwiami aż Lexel i Ena się ubiorą. Złożone wyjaśnienia przekonały policję i burza w szklance wody została zażegnana.

Bomby i siwe włosy

Następnego dnia  Aleksander i Ena przeczesywali warszawskie przedmieścia w poszukiwaniu umeblowanej willi do wynajęcia. W końcu znaleźli odpowiedni budynek na końcu pokrytej pyłem drogi, do którego się wprowadzili. Mieli do dyspozycji dwa samochody, angielskiego SS100 (poprzednik współczesnego Jaguara) oraz starego, amerykańskiego Chevroleta. W nocy, kiedy Niemcy zaatakowały Polskę przeżyli liczne bombardowania z powietrza. Pociski spadały w okolicach wynajętego domu, na szczęście nikomu nic się nie stało. Nieodrodny syn Daisy von Pless, który obsesyjnie dbał o wygląd zewnętrzny (łącznie z nakładaniem makijażu) strzepywał kurz ze swoich jasnoblond włosów kiedy zauważył, że jego kuzynka Ena swojego usunąć już nie może. W ciągu jednej nocy jej ciemne włosy przybrały biały kolor.

Do Paryża!

W końcu zdecydowali, że sytuacja jest zbyt groźna, aby pozostawać w wynajętej willi. Lexel was na nazistowskiej czarnej liście, Nanny Green był żydem. Ucieczka z Polski i schronienie zagranicą wydawały się jedynym, możliwym rozwiązaniem. Większość dnia spędzili w ambasadzie brytyjskiej, upewniając się, że ich dokumenty podróżne są w porządku. Lexel posiadał polski paszport, ale dlatego, że urodził się w Londynie, legitymował się również obywatelstwem brytyjskim, co pozwalało ubiegać się o paszport Imperium. Klotylda i trójka jej dzieci podróżowała z dokumentami niemieckimi.  Wdowa po Janie Henryku XV, Księciu Pszczyńskim i Panu na Książu, zdecydowała, że wyjedzie do Monachium, gdzie spędziła resztę swojego życia. W exodusie z umęczonej Polski towarzyszyli Aleksandrowi wierna Ena FitzPatrick, Nanny Green oraz emerytowany polski generał, Sergiusz Zahorski ( znajdował się w zarządzie dóbr pszczyńskich) z małżonką. Do granicy dotarli trzema samochodami, m.in. wspomnianymi wyżej chevroletem i jaguarem. Wzięli ze sobą tyle pieniędzy ile tylko były możliwe, sporo w złocie. Kiedy dotarli do granicy, Lexel pozwolił sobie na charakterystyczny dla niego romantyczny gest. Z kieszeni wyjął dużą białą chusteczkę do której zebrał trochę polskiej ziemi. Następnie uklęknął i ucałował ją w ostatecznym pożegnaniu. Nigdy też nie pozwolił sobie na zapomnienie przybranej ojczyzny, która ongiś rozpatrywała jego kandydaturę na swojego króla.

Grupa podróżnych przekroczyła polską granicę bez poważniejszych incydentów, kiedy jednak dotarli na Węgry musieli się zmierzy z uzbrojonymi strażnikami granicznymi. Po okazaniu papierów dostali jednak zgodę na przejazd. Nanny Green, choć urodzony w rodzinie żydowskiej, odmawiał pacierz
za pacierzem.  Dokumenty z ambasady brytyjskiej pozwoliły im na bezpieczne pokonanie granic Jugosławii, a następnie Włoch. Często spali pod gołym niebem, ale w sumie ich ucieczka była bezpieczna. Granicę francuską przekroczyli w Ventimigilia, a za ostateczny cel obrali Paryż. W stolicy Francji wynajęli kwatery przy Rue Quentin Beauchart. Zajmowali strych w budynku, w którym mieszkała inna emigrancka rodzina, Nabokovowie z „białej Rosji”. Należał do niej autor słynnej „Lolity”, Wladimir Nabokov.

Dalsze losy Aleksandra, jego wstąpienie do polskich sił zbrojnych i udział w bitwie pod Monte Cassino to już zupełnie inna opowieść.  W przyszłości do poznania na moim blogu. Podczas pisania artykuły korzystałem z rzadkiej, wydanej na Sri Lance publikacji „The three of us” autorstwa L.J. Ludovici, opisującej losy m.in. Aleksandara von Pless i Eny FitzPatrick.  

Advertisements