Wizyta następcy tronu cesarskich Niemiec  „kronprinz” Wilhelm z małżonką Cecylią podczas wizyty w Książu

Ruszył z kopyta remont trzeciego piętra zamku Książ, w którym niegdyś mieściły się pokoje gościnne. Lokowano w nich przybywających do zamku na skale, arystokratów i polityków, członków rodzin królewskich i cesarskich. W dzisiejszym wpisie powracamy do czasów kiedy wałbrzyscy górnicy z należących do Hochbergów kopalń, zasypiając pod wałbrzyskimi dachami zachodzili w głowę, co tam na zamku u jaśnie państwa. A działo się, oj działo…

Opr. Mateusz Mykytyszyn

Jan Henryk XV von Hochberg i jego piękna angielska małżonka Daisy gości przyjmowali zarówno w Książu, jak i Pszczynie, często i w wielkim stylu. Przez ponad trzydzieści lat wśród osób odwiedzających zachwycające rezydencje Plessów na Dolnym i Górnym Śląsku, byli członkowie europejskich rodzin królewskich, maharadżów, zamożnych arystokratów e starych rodów, ale także wojskowych i polityków. Na tych ostatnich zależało księżnej szczególnie „…zawsze byłam przekonana, że im częściej wielcy tego świata spotykają się, tym lepiej. I ja im to ułatwiałam.” – możemy przeczyta w jej pamiętnikach. Daisy była przekonana, że angielscy, francuscy i niemieccy politycy za dożo siedzą w domu”. Wśród gości nie brakowało też polskich arystokratów. Należy chociażby wymienić Potockich z Łańcuta, Lanckorońskich i Głuchowskich. Pani na Książu lubiła Polaków i chętnie gościła ich w swoich włościach. Przyjaźniła się z Betką Potocką, o której pisała ciepło, w wydanych w latach 20-tych ubiegłego stulecia memuarach. Opisy goście i ich wizyt zajęły z resztą sporo miejsca w pamiętnikach, które dziś wydają się być raczej niewinnymi, ale w czasach ich publikacji szokowały i były szeroko komentowane w całej Europie, a nawet wśród amerykańskich nuworyszów. „Moi przyjaciele pochodzili z Austrii i Węgier. Wielu z nich miało amerykańskie lub angielskie żony”.

Daisy na balu kostiumowym

Daisy i jej mąż Jan Henryk XV tak samo jak chętnie gościli przyjaciół u siebie, bywali z wizytami u innych. Publikowane tu fotografie wykonano w 1895 roku na balu kostiumowym w Warwick Castle w Anglii i do dziś znajdują sie w zbiorach pałacowego Muzeum

Dla każdego, coś miłego

Gości do Książa przyciągała malownicza, bogata w zwierzynę okolica, ale przede wszystkim zachwycająca pani domu, na przełomie wieków ciesząca się opinią jednej z najpiękniejszych arystokratek Europy. Daisy nie szczędziła wysiłków w regularnym podnoszeniu prestiżu swojego małżonka, a jednym ze sposobów były hordy utytułowanych i wpływowych odwiedzających, przewijających się przez książańskie i pszczyńskie komnaty. Wizyty, bale i bankiety, które urządzała księżna, otrzymywały wyśmienitą, prawie teatralna oprawę. Dbała, aby każdy z gości czuł się wyjątkowo. Starszych zabawiała przedstawieniami i śpiewem, dla młodszych wymyślała różne atrakcje „Łapaliśmy pstrągi i raki, graliśmy w krykieta i golfa. Wszystko dla przyjemności gości: polowania, tańce do późnej nocy, czasami bal kostiumowy”.

Pochodząca z angielskiej rodziny panującej, królowa rumuńska Maria była przyjaciółką Daisy i osobą podobną charakterologicznie. W Książu gościła m.in. w 1906 roku

Ognie bengalskie i nudni Prusacy

Zimą w Książu urządzano kuligi. Po kolacji goście parami sadowili się w saniach zaprzężone w rumaki z domowej stadniny i mknęli po parkowych alejach. Ustawieni wzdłuż nich myśliwi z zapalonymi pochodniami oświetlali drogę. Na końcach parkowych alejek i na stokach je otaczających jarzyły się czerwienią bengalskie ognie, przechodzące stopniowo w błękit i zieleń. Najwięcej gości przyjeżdżało za Anglii, przede wszystkim rodzina Daisy i jej liczni przyjaciele, m.in. lord Curzon, Winston Churchill czy wicehrabia Belgrave. Ich obecność sprawiała, że dwór nabierał poloru i obyczaju angielskiego. Krzywym okiem patrzyli na to sąsiedzi wywodzący się ze śląskiej arystokracji, zamieszkujący w licznych rezydencjach leżących na terenie dzisiejszego powiatu wałbrzyskiego. Daisy uważała ich za nudnych Prusaków, a ich z kolei raziła obca im elegancja, swoboda i międzynarodowy styl życia w Książu. Uznawali księżnę za ambitną i zuchwałą Angielkę, bez taktu i godności, która wprowadza obca kulturę do niemieckiego towarzystwa. Dużym zainteresowaniem książęcej pary cieszyła się muzyka i teatr. Księżna sama chętnie występowała, również arystokratyczni goście ochoczo brali udział w amatorskich przedstawieniach. Zapraszano tez na zamek muzyków z innych miast, a nawet krajów. Gościł w Książu cesarski kwintet dworski i węgierska orkiestra cygańska. Najczęściej jednak przygrywali muzycy z lokalnych zespołów amatorskich, z Wałbrzycha i Szczawna Zdroju. Wizyty wymagały umiejętności organizacyjnych, doskonałej znajomości protokołu, a także kunsztu w doborze menu i oprawy stołu.

Ostatni cesarz niemiecki Wilhelm II miał słabość do Daisy i jej męża. W Książu i Pszczynie bywał regularnie i doskonale się tam czuł

Wydarzeniem w życiu rodziny książęcej były każdorazowe odwiedziny cesarza lub następcy tronu. Szczególnie dużo miejsca w swoich pamiętnikach księżna poświęciła przyjęciu w Książu z okazji cesarskich manewrów wojskowych. Przez kilkanaście dni przyjmowano na zamku ponad trzydziestu utytułowanych gości. Więcej informacji na temat odwiedzających Książ znamienitych gości, możecie Państwo znaleźć w doskonałej biografii Daisy autorstwa Beaty Górnioczek i Bronisławy Jeske – Cybulskiej pt. „Pani na Książu i Pszczynie” z której korzystałem podczas pisania tego artykułu.

Reklamy