Archive for Grudzień 2011

Klątwa poławiacza pereł

    

Księżna Daisy von Pless w swoim słynnym naszyjniku z pereł. W tle Sala Maksymiliana w Książu, gdy była jeszcze jej domem

Jan Henryk von Hochberg, baron na Książu i książę Pszczyński obiecał żonie sznur pereł długości kilku metrów. Daisy patrzyła z pokładu jachtu jak gromada tubylców znika w błękitnych falach morza, by szukać muszli perłopławów. Podobno jeden z nich zmarł na oczach Pani na Książu i Pszczynie z nadmiernego wysiłku przeklinając tę, którą miały zdobić zdobywane z tak wielkim trudem perły.

Po ślubie młodzi księstwo von Pless, zanim udali się do swoich dóbr w Książu i Pszczynie wyjechali w trwającą kilka miesięcy egzotyczną podróż. Trasa tej wędrówki wiodła przez wybrzeża Afryki. W Zatoce Adeńskiej wydarzyła się historia, która mogła przypominać się i po latach pięknej księżnej w tragicznych chwilach jej życia. Klątwie poławiacza pereł księżna pszczyńska mogła przypisywać późniejsze dramatyczne wydarzenia z jej życia: śmierć pierworodnej córeczki, postępującą chorobą (według opinii dzisiejszych lekarzy analizujących opisywane w listach i pamiętnikach z epoki objawy było to stwardnienie rozsiane), która młodą i urodziwą jeszcze kobietę przykuła do wózka inwalidzkiego. Tragedii w życiu Daisy było więcej. W czasie I wojny światowej prześladowano ją i oskarżano o bycie angielskim szpiegiem, tuż po wojnie maż opuścił ją dla o wiele młodszej hiszpańskiej piękności, a w 1936 w niejasnych okolicznościach zmarł jej najmłodszy, zaledwie 26-letni syn Bolko. Wybuch II wojny światowej zastał ją w ukochanym Książu. W zamku została sama z wierną jej służbą. W 1941 władze Rzeszy konfiskują majątek znajdujacy się w rękach Hochbergów od 1509 roku, a Daisy została przeniesiona do Wałbrzycha, tam też umiera 29 czerwca 1943 roku. I tutaj pojawia się początek tajemnicy słynnego sznura pereł. To z nim prawdopodobnie została pochowana. Gdy w 1945 roku do Książa zbliżała się armia radziecka służba przeniosła trumnę mauzoleum w nieznane miejscu, obawiając się sprofanowania grobu.  Dzisiaj nie wiemy gdzie jest grób Daisy, jak również i jej słynne perły, może i dobrze, ponieważ te dwa pytania nurtują nie tylko historyków, ale i na pewno rabusi, poszukiwaczy skarbów.

 

 

 

Reklamy

Bajkowy ogród na skale – tarasy Książa

 Na tym zdjeciu lotniczym z początku lat 30-tych ubiegłego stulecia książańskie tarasy widziane są w całej swojej wspaniałości i okazałości

Ogrody przyzamkowe zajmują powierzchnię 2 hektarów, położone są na 12 różnych poziomach i utrzymane są w stylu francuskim. Ze wszystkich tarasów roztaczają się przepiękne widoki na okolicę. Zapraszam do podróży po książańskich tarasach, także tej w czasie, bo zamieszczam dużo fotografii z epoki, które udostępniło m.in. Centrum Europejskiej w Książu.

Tarasowe ogrody Zamku Książ zostały utworzone w miejscu dawnych fortyfikacji, a zaczęto ja zakłada za panowania w Książu Christopha II von Hochberga, to jest w pierwszej połowie XVII wieku. Jednak dopiero po wyburzeniu w 1646 roku dawnych murów i wałów oraz zakończeniu w 1648 roku wojny 30-letniej pojawiła się możliwość ich powiększenia i wzbogacenia. Wkrótce też, początkowe – gospodarcze przeznaczenie tarasów ustąpiło miejsca ich roli ozdobnej, estetycznej i spacerowej. Wokół zamczyska zaczęły powstawać ogrody kwiatowe utrzymane w stylu renesansowym. W latach 1913 – 1927 nastąpiła ostatnia faza ich rozbudowy i to właśnie wtedy uzyskały kształt i wygląd w większości zachowany do dziś. Przed ostatnią wojną światową książańskie tarasy obsadzano dwa razy do roku (wiosną i jesienią), a potrzebnych do tego było ponad 20 tys. roślin. W większości pochodziły z książęcego ogrodnictwa i palmiarni w Lubiechowie. W czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu tarasy uległy częściowemu zniszczeniu. Po ich uporządkowaniu i naprawieniu szkód w latach 60-tych i 70-tych ubiegłego stulecia, jak niegdyś są ulubionym miejscem spacerów i odpoczynku turystów odwiedzających Książ.

Dziedziniec Honorowy – Taras Główny

Dziedziniec Honorowy na zdjęciu z 1909 roku. Źródło: fotoposka.eu

Jest to reprezentacyjny dziedziniec znajdujący się przed głównym wejściem do zamku. Przechodzi przez niego każdy idący do zamku górnego. Usytuowany jest na terenie przedzamcza, który w pierwszej połowie XVIII wieku poddano regulacji i splantowaniu. W efekcie przeprowadzonych tutaj prac powstał reprezentacyjny dziedziniec z wielkim gazonem po środku, który obiegają po bokach wybrukowane ścieżki, prowadzące do wschodniej – barokowej części zamku głównego, pochodzącej z XVIII wieku. Roślinność okalająca taras uformowana jest w geometryczne topiary oraz żywopłoty. Całość dziedzińca otoczona jest kamienną, ażurową balustradą barokową. Z kamienia wykonane są również elementy małej architektury: latarnie, wazony oraz rzeźby autorstwa pochodzącego z Drezna, a osiadłego w Świdnicy Augusta Gotfryda Hoffmanna. Rzeźby przedstawiają postaci mitologiczne, między innymi Apolla i Dianę, Neptuna i Prozerpiną, Herkulesa i Anteusza, Boreasza i Orytheję, a także postacie alegoryczne jak Cisza, Woda, Muzyka.

Taras baszty prochowej – Taras Prochowy

Na zdjęciu Baszta Prochowa na pocztówce z lat 30-tych ubiegłego stulecia. Z kolekcji Jacka Kieka 

Nazwa tarasu związana jest z basztą Prochową, znajdującą się w jego południowo-zachodnim narożniku. Górna kondygnacja tej wielobocznej, kamiennej (krytej ceramicznym dachem) baszty, została wzniesiona na fundamentach średniowiecznej wieży o tej samej nazwie. W starszej części zachowały się oryginalne okienka strzelnicze i gotycki portal. Kamiennymi schodami, znajdującymi się przy ścianie tej baszty, można zejść w dół do niżej położonego tarasu Bogini Flory. Idąc w przeciwnym kierunku (wschodnim), dochodzi się do suchej fosy, później – zaś w lewo, kamienistą dorożką do bramy wejściowej na dziedziniec Honorowy. Powierzchnię tarasu zajmują trawniki, kwiaty i krzewy. Stąd też rozciąga się wspaniały widok na wąwóz płynącej przez Wałbrzych rzeki Pełcznicy, a także na sąsiednie wzgórza.

Fragment murów przy tarasie Prochowym. Źródło: „Zamek Książ”, Alfons Szyperski Krajowa Agencja Wydawnicza RSW”Prasa-Książka-Ruch, Wrocław 1986

Taras Bogini Flory

Na zdjęciu powyżej taras bogini Flory, wówczas kaskadowy na tle strony południowo-wschodniej zamku. To jedyna, znana przedwojenna fotografia. Zdjęcie pochodzi z książki „Taniec na wulkanie”, wydania drugiego, Kraków 2003, autor nieznany

W przedwojennych przewodnikach określano go mianem „Tarasu Ogrodu Rozkoszy”. Obecna nazwa pochodzi od posągu bogini Flory, który umieszczony jest w skalnej niszy porośniętej bluszczem. Nisza znajduje się w murze oporowym położonego wyżej dziedzińca Honorowego. Główną ozdobą tarasu jest bogato rzeźbiona fontanna Trytonów zlokalizowana w centralnej części założenia.  Z okrągłej sadzawki wynurzają się trytony podtrzymujące dużą, fantazyjnie powyginaną czaszę. W czaszy tej, na małym postumencie stoją figurki putt, które podtrzymują czaszę mniejszą. Roślinność stanowią głównie fantazyjnie ukształtowane obwódki z bukszpanu.  Z tarasu tego można wejść schodami (widocznymi na lewo od posągu bogini Flory) na znajdujący się wyżej taras Orzechowy. Nazwa ta związana jest z rosnącymi na nim niegdyś drzewami orzechowymi.

 Współczesne zdjęcie tarasu bogini Flory. Źródło: fotopolska.eu

Taras bogini Flory z włoską fontanną na tle baszty prochowej. Źródło: „Zamek Książ” Alfons Szyperski Krajowa Agencja Wydawnicza RSW”Prasa-Książka-Ruc Wrocław 1986

Taras Środkowy

       Fontanna na Tarasie Środkowym, na drugim planie Taras Podkowiasty – zdjęcie z lat 20-tych. Źródło: wroclaw.hydral.com.pl

Ozdobiony jest dwoma fontannami figuralnymi (we wschodniej i zachodniej stronie tarasu), autorstwa rzeźbiarza śląskiego (pochodzącego ze Świebodzic) Blichmanna. Boczne płaszczyzny ich balustrad są bogato dekorowane płaskorzeźbami o motywach geometrycznych i roślinnych.  Ze środka każdej fontanny wyrasta kolumna zwieńczona głowicą koryncką. Trzony głowic ozdabiają maski, z których tryska woda. Nie zachowały się do naszych czasów posążki ludzi z dzbankami, które niegdyś stały na szczytach kolumn tych fontann. Z dzbanków także wytryskiwała strumieniami woda. Taras zachwyca pięknem i bogactwem roślinności skalnej porastającej skarpę. Można podziwiać z niego południową część zamku charakteryzującą się różnorodnością styli architektonicznych.

Zdjęcie tarsu Środkowego z września 1927 roku – ukazało się w magazynie „Die Welt”

Taras środkowy i wodny w latach 20-tych ubiegłego stulecia. Źródło: Centrum Europejskie w Książu 

 Taras Wodny

Taras wodny na oryginalnej fotografii zamkowego kucharza i fotografa amatora Louisa Haourdin’a. Dzięki uprzejmości Centrum Europejskiego w Książu

Znajduje się poniżej tarasu Środkowego, z którym połączony jest niewielkimi kamiennymi schodami.  Przez wielu uznawany jest za najpiękniejszy z tarasów. Na prostokątnej powierzchni tarasu rozmieszczonych jest 27 fontann otoczonych kompozycjami z bukszpanu. W dwóch zewnętrznych narożnikach zlokalizowane są niewielkie kamienne baszty o czterech bokach, pokryte ceramicznymi dachami.  To właśnie po tarasie Wodnym biegała zakochana Elżbieta Starostecka jako Stefcia Rudecka w „Trędowatej” w reżyserii Jerzego Hoffmana.

Taras Wodny z Basztą Prochową w tle. Reprint kolorowanej widokówki z lat 20-tych 

Taras wodny dziś. Zdjęcie pochodzi z portatlu wroclaw.hydral.com.pl.

 

Taras Różany (Kaskadowy)

Taras Różany na oryginalnej fotografii zamkowego kucharza i fotografa amatora Louisa Haourdin’a.  Metalowe resztki rosarium były w tym miejscu obecne jeszcze w latach 50-tych. Dzięki uprzejmości Centrum Europejskiego w Książu.

Taras Kaskadowy w roku 1968. Po lewej charakterystyczna fontanna. Zdjęcie autorstwa Stanisława Marcinkowskiego.  Źródło: wroclaw.hydral.com.pl

Nazywany jest również Tarasem Różanym (taka była jego przedwojenna nazwa). Tworzą go rozmieszone symetrycznie,  interesujące kompozycje z bukszpanu oraz róż. Ciekawie prezentuje się oglądany „z góry” z Tarasu Kasztanowego, z którego można w pełni podziwiać ukształtowaną zieleń. W północnej części znajduje się fontanna kaskadowa wbudowana w skałę, którą porasta górska roślinność i to właśnie od niej pochodzi pierwotna nazwa tarasu.

„Taras Kaskadowy” odzyskuje dawny blask i na powrót staje się Tarasem Różanym. Źródło: wymarzony-ogrod.com.pl

Taras Zachodni

Największy ze wszystkich tarasów, zlokalizowany jest w  monumentalnej zachodniej części zamku, wybudowanej w pierwszej połowie XX wieku w stylu eklektycznym (wzorowanej na późnym renesansie niemieckim).  Główną ozdobą tego tarasu są trzy fontanny, otoczone kompozycjami z bukszpanów, uzupełnionymi krzewami, kwiatami i trawą. Największą i jednocześnie najpiękniejszą jest środkowa fontanna o włoskiej proweniencji.  Doskonale widoczne z tego tarasu skrzydło zachodnie zamku, wspierające się na skale porośniętej roślinnością górską, imponuje swoją wielkością i pięknem. Flankują je po bokach dwie baszty, po stronie prawej baszta Jerzego (to właśnie w niej mieścił się niegdyś pokój ukochanego syna księżnej Daisy von Pless, niepoprawnego Aleksandra), po stronie lewej baszta Biała. W zwieńczeniu fasady tej części budowli, pośrodku między basztami, znajdują się rzeźby lwów, podtrzymujących kartusz herbowy rodziny von Hochberg.

 Zachodni taras Zamku Książ z ogrodem w stylu barokowym. Fot. H. Klette. Źródło: wroclaw.hydral.com.pl

Taras Zachodni w 1939 roku

Taras Kasztanowy – przed wojną z Fontanną Donatella (autorstwo domniemane)

Taras ten znajduje się powyżej tarasu Różanego. Można do niego dotrzeć z tarasu zachodniego przechodząc przez basztę Jerzego, której wnętrze (u podstawy) ma wystrój neoromański.  Na zdjęciu poniżej widok na taras z wnętrza baszty.

Wejście na Taras Kasztanowy na ujęciu autorstwa Frankla z Berlina. Źródło: wroclaw.hydral.com.pl


Faun z fontanny na tarasie Kasztanowym

Fontanna przypisywana Donatellowi ( właściwie Donato di Niccolò di Betto Bardi) na tarasie kasztanowym. Prawdopodobnie była autorstwa jednego z uczniów mistrza. Fot. K. F. Klose. 1939. Źródło: Schlesische Monatshefte. Blätter für Kultur und Schrifttum der Heimat, Breslau

Nazwa tarasu pochodzi od rosnących na jego terenie drzew kasztanowcowych. Taras ogrodzony jest kamienną rzeźbioną balustradą, a na środku tarasu znajdują się fragmenty fontanny zwanej Fontanną Donatella. Przed wojną uważano ją za najpiękniejszą w całych książańskich ogrodach. Pisał o niej w swoim liście do ówczesnej dyrekcji zamku Książ na początku alt 80-tych syn Daisy, Aleksander: „…Do niej przylegała rodzinna jadalnia, małe pomieszczenie, w której jeść wolno było tylko rodzinie i krewnym 1 i 2 stopnia. Na sklepieniu tej Sali znajdowały się freski, kupione przez mojego ojca we Włoszech. Te freski oraz włoska fontanna na Tarasie Kasztanowym spowodowały spore trudności, ponieważ Włosi nagle doszli do przekonania, że są to ważne obiekty sztuki narodowej. Z tego powodu musiały one zostać przemycone”.



Fontanna Donatella na tarasie kasztanowym w 1939 roku. Źródło: Bildarchiv zur Kunst und Architektur in Deutschland

Centralna postać fontanny znajdowała się jeszcze na miejscu w latach 50-tych ubiegłego stulecia. Do fotografii znajdującej się w albumie w Liceum Sióstr Niepokalanek na Sobięcinie dotarła redaktor Krystyna Smerd, która prowadzi na łamach „Tygodnika Wałbrzyskiego” dziennikarskie śledztwo w sprawie losów fontanny

Taras Kasztanowy przylega do neorenesansowej części zamku, w którą wbudowano niemalże wierną kopię renesansowej elewacji dziedzińcowej domu Pellera w Norymberdze, wykonaną z czerwonego piaskowca.

Taras Kasztanowy w 2004 roku. Źródło: fotopolska.eu

Taras Podkowiasty

Jest niewielkim tarasem w kształcie podkowy, łączącym taras Różany z tarasem Środkowym. Mimo małej powierzchni, którą zajmuje, ma interesującą architekturę. Piękne są zwłaszcza reprezentacyjne dwubiegunowe schody oraz ozdobna kamienna balustrada ( z wejściem pośrodku), z neorenesansowymi tralkami. Interesująca jest też niewielka fontanna z kamienną czaszą i misą, umieszczona we wnętrzu (centralnie) między biegami schodów.

Fontanna na Tarasie Środkowym. W tle taras Podkowiasty.  Lata 1910-1915

Pozostałe tarasy pełnią funkcje tarasów widokowych, łączników i sezonowych ogródków kawiarnianych (Taras Wejściowy, Taras Sali Krzywej – Taras Księcia Bolka (niegdyś wychodziło się do niego z gabinetu Hansa Heinricha).

Książęcy herb Hochbergów

 

Opis herbu książąt von Pless sporządził wybitny znawca tematu, dr Romuald M. Łuczyński  (specjalizuje się w dziejach Dolnego Śląska). Opis pochodzi z magazynu „Sudety” (nr 3 z 2004 roku) i ukazał się w cyklu „Herby na turystycznych szlakach”

Rodzina von Hochberg, od średniowiecza związana ze Śląskiem, w połowie XIX wieku weszła do najwyższej arystokracji. 15 października 1850 roku, Hans Heinrich X, hrabia von Hochberg i baron na Książu otrzymał pruski tytuł książęcy Fürst von Pless (Książę Pszczyński) z predykatem „Fürstliche Gnaden” (Jaśnie Wielmożny Książę). Kilka lat później, 10 grudnia 1855 roku, w Charlottenburgu wydano dyplom określający książęcy herb.

Herb dziewięciopolowy.  W polu serdecznym austriacki czarny orzeł dwugłowy o czerwonych językach, z koroną habsburską nad tarczą. W czarnych polach I i VIII, strzała srebrna w skos i dwie takie same gwiazdy srebrne. W srebrnych polach II i VII, lew złoty kroczący, ukoronowany. W polach III i VI tarcze dwudzielne w pas. W polu górnym trzy błękitne wzgórza, środkowe wyższe, pole dolne szachowane, czerwono-srebrne. W polach IV i V tarcze dwudzielne w  pas. W polu górnym błękitnym dwa lwy złote, jeden nad drugim, w polu dolnym czarnym dwa skosy złote.

Klejnoty nad hełmami złotymi w koronach. Klejnot środkowy: orzeł czarny dwugłowy o czerwonych językach, ukoronowany. Klejnot drugi: pies (ogar lub dog) srebrny na tle trzech strusich piór: złotego, srebrnego i czerwonego. Klejnot trzeci: lew jak w polach II i VII, ale skierowany w lewo. Klejnot czwarty: dwa pstrągi srebrne grzbietami w dół, czerwona róża między nimi. Klejnot piąty: złoty lew wspięty na tle skrzydła błękitnego.

Herb na gronostajowej tarczy z mitrą książęcą. Tarczę trzymają dwa lwy czeskie złote, o dwóch ogonach (od XIII wieku stanowiące symbol dynastii Przemyślidów).

Warto wspomnieć, że od 22 października 1861 roku, każdorazowy Książe von Pless miał prawo używać predykatu „Durchlaucht” (Książęca Mość), a 3 sierpnia 1881 roku w Gastein nadano prawo używania przez pierworodnego syna tytułu Prinz z predykatem Jaśnie Wielmożny Książę. Natomiast młodszym dzieciom przysługiwały tytułu „Graf (Gräfin) von Hochberg, Freiherr (Freiherrin) zu Fürstenstein” [Hrabia (hrabianka) von Hochberg, baron (baronówna) zu Fürstenstein].

R.M. Łuczyński

Dla zainteresowanych „podróż przez wieki” w której poznajemy jak ewoluował herb Hochbergów

Najstarsze przedstawienia herbu

W latach 1650 – 1666

W latach 1683 – 1855 

Od 1855 roku 

A na deser kilka innych przedstawień herbu z różnych internetowych lokalizacji

Źródło:  Schlesisches Wappenbuch oder die Wappen des Adels im Souverainen Herzogthum Schlesien, der Grafschaft Glatz und der Oberlausitz. Leonard Dorst – Goerlitz 1847

Nad frontowymi wrotami Zamku Pszczyńskiego

Nad frontowym wejściem do Zamku Książ

Wśród innych herbów szlacheckich. Źródło: Johann Siebmacher: New Wappenbuch,   Nürnberg 1605 

To przedstawienie z 1771 roku można było niedawno nabyć na ebayu za 5 euro

 Na koniec wersja uproszczona

Syn Daisy, Warszawa i wielka ucieczka

Lexel w polskim mundurze

Podczas kiedy księżna Daisy dożywała swoich dni w oficynie zamku Książ, jej średni i ukochany syn Aleksander (zwany w rodzinie Lexelem) uciekał z rodzinnej Pszczyny z grupą krewnych i przyjaciół.  Wybuch II wojny światowej zastał ich w warszawskim Hotelu Europejskim. Dziś historia nieznanych, polskich losów Aleksandra von Hochberg, barona na Książu i księcia pszczyńskiego

Mateusz Mykytyszyn

Na trzy dni przed niemiecką inwazją na Polskę, 29 sierpnia 1939 roku książę Alexander von Pless, wdowa po jego zmarłym bracie Klotylda z trójką małych dzieci (Beatrice, Bolko i Gioia) oraz irlandzka kuzynka Ena FitzPatrick dotarli do Hotelu Europejskiego w Warszawie. Książęca rodzina z anturażem zażądała apartamentów, w których zatrzymywali się zazwyczaj podczas warszawskich odwiedzin. Pokoje były już niestety zajęte, dlatego uciekinierom z Pszczyny przydzielono inne pomieszczenia. Presja związana z pokojami była tak duża, że Lexel i jego kuzynka Ena byli zmuszeni dzielić apartament, co z resztą nie było dla nich nowością. Kiedy kilka lat wcześniej mieszkali wspólnie z matką Aleksandra, księżną Daisy w Monachium, ludzie i tak postrzegali ich jako parę.

Zdradzieckie światło

Towarzyszem podróży Lexela i Eny był z resztą poznany w Monachium w 1934 roku, niejaki Pan Grunwald. Żyd, który przeszedł na katolicyzm wśród bliższych i dalszych przyjaciół znany był jako Nanny Green. Bankier z zawodu był ważną figurą w administracji zarządów dóbr pszczyńskich i ksiąskich. W momencie nazistowskiej inwazji na Polskę jego jedyną myślą jak przedstawiciela narody żydowskiego była ucieczka. Z podobnym planem przyjechał do Warszawy także reszta arystokratycznej grupy. Jedyna decyzja jaką musieli podjąć, to wybranie najwłaściwszego momentu na ucieczkę.

Na zdjęciu Hotel Europejski w Warszawie w laatch 30-tych ubiegłego stulecia 

Kiedy Lexel i jego towarzystwo instalowali się w Europejskim, paź hotelowy, który wskazywał drogę na pokoje, siłą przyzwyczajenia włączył światło na klatce schodowej. Jego blask był widoczny przez niezaciemnioną centralna kopułę. Przypominając sobie, że władze poleciły zaciemniać budynki po zmroku natychmiast wyłączył przycisk. Później, tego samego wieczora usłyszeli natarczywe pukanie do drzwi. Gdy otworzyli do pokoju wszedł kierownik hotelu w asyście policji. Włączenie i wyłączenie światła przez pazia zostało zinterpretowane jako  sygnał dla wroga. Policja rozkazała Aleksandrowi i Enie pospieszne ubranie się. Irlandka od razu odmówiła. Zapewniła policję, że za żadne skarby nie rozebrałaby się w obecności mężczyzn. Ostatecznie funkcjonariusze wycofali się i czekali za drzwiami aż Lexel i Ena się ubiorą. Złożone wyjaśnienia przekonały policję i burza w szklance wody została zażegnana.

Bomby i siwe włosy

Następnego dnia  Aleksander i Ena przeczesywali warszawskie przedmieścia w poszukiwaniu umeblowanej willi do wynajęcia. W końcu znaleźli odpowiedni budynek na końcu pokrytej pyłem drogi, do którego się wprowadzili. Mieli do dyspozycji dwa samochody, angielskiego SS100 (poprzednik współczesnego Jaguara) oraz starego, amerykańskiego Chevroleta. W nocy, kiedy Niemcy zaatakowały Polskę przeżyli liczne bombardowania z powietrza. Pociski spadały w okolicach wynajętego domu, na szczęście nikomu nic się nie stało. Nieodrodny syn Daisy von Pless, który obsesyjnie dbał o wygląd zewnętrzny (łącznie z nakładaniem makijażu) strzepywał kurz ze swoich jasnoblond włosów kiedy zauważył, że jego kuzynka Ena swojego usunąć już nie może. W ciągu jednej nocy jej ciemne włosy przybrały biały kolor.

Do Paryża!

W końcu zdecydowali, że sytuacja jest zbyt groźna, aby pozostawać w wynajętej willi. Lexel was na nazistowskiej czarnej liście, Nanny Green był żydem. Ucieczka z Polski i schronienie zagranicą wydawały się jedynym, możliwym rozwiązaniem. Większość dnia spędzili w ambasadzie brytyjskiej, upewniając się, że ich dokumenty podróżne są w porządku. Lexel posiadał polski paszport, ale dlatego, że urodził się w Londynie, legitymował się również obywatelstwem brytyjskim, co pozwalało ubiegać się o paszport Imperium. Klotylda i trójka jej dzieci podróżowała z dokumentami niemieckimi.  Wdowa po Janie Henryku XV, Księciu Pszczyńskim i Panu na Książu, zdecydowała, że wyjedzie do Monachium, gdzie spędziła resztę swojego życia. W exodusie z umęczonej Polski towarzyszyli Aleksandrowi wierna Ena FitzPatrick, Nanny Green oraz emerytowany polski generał, Sergiusz Zahorski ( znajdował się w zarządzie dóbr pszczyńskich) z małżonką. Do granicy dotarli trzema samochodami, m.in. wspomnianymi wyżej chevroletem i jaguarem. Wzięli ze sobą tyle pieniędzy ile tylko były możliwe, sporo w złocie. Kiedy dotarli do granicy, Lexel pozwolił sobie na charakterystyczny dla niego romantyczny gest. Z kieszeni wyjął dużą białą chusteczkę do której zebrał trochę polskiej ziemi. Następnie uklęknął i ucałował ją w ostatecznym pożegnaniu. Nigdy też nie pozwolił sobie na zapomnienie przybranej ojczyzny, która ongiś rozpatrywała jego kandydaturę na swojego króla.

Grupa podróżnych przekroczyła polską granicę bez poważniejszych incydentów, kiedy jednak dotarli na Węgry musieli się zmierzy z uzbrojonymi strażnikami granicznymi. Po okazaniu papierów dostali jednak zgodę na przejazd. Nanny Green, choć urodzony w rodzinie żydowskiej, odmawiał pacierz
za pacierzem.  Dokumenty z ambasady brytyjskiej pozwoliły im na bezpieczne pokonanie granic Jugosławii, a następnie Włoch. Często spali pod gołym niebem, ale w sumie ich ucieczka była bezpieczna. Granicę francuską przekroczyli w Ventimigilia, a za ostateczny cel obrali Paryż. W stolicy Francji wynajęli kwatery przy Rue Quentin Beauchart. Zajmowali strych w budynku, w którym mieszkała inna emigrancka rodzina, Nabokovowie z „białej Rosji”. Należał do niej autor słynnej „Lolity”, Wladimir Nabokov.

Dalsze losy Aleksandra, jego wstąpienie do polskich sił zbrojnych i udział w bitwie pod Monte Cassino to już zupełnie inna opowieść.  W przyszłości do poznania na moim blogu. Podczas pisania artykuły korzystałem z rzadkiej, wydanej na Sri Lance publikacji „The three of us” autorstwa L.J. Ludovici, opisującej losy m.in. Aleksandara von Pless i Eny FitzPatrick.  

Mauzoleum Hochbergów czeka na ratunek

 

W Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego czeka na rozpatrzenie wniosek zamku Książ na remont Mauzoleum rodziny Hochbergów. Stan zabytku pozostawia dziś wiele do życzenia, ale jeszcze nigdy nie był tak blisko uratowania. Zapraszam do kaplicy w której spoczęły niegdyś doczesne szczątki księżnej Daisy von Pless. Podczas tworzenia tekstu niezwykle pomocny okazał się materiał przygotowany przez Katarzynę Matułę i Magdę Woch z Centrum Europejskiego w Książu. Te dziewczyny robią tam naprawdę kawał dobrej roboty! Jak zwykle świetne fotki wykonał utalentowany Krzysztof Kołowicz, który towarzysyz mi od dawna w tek książańskiej przygodzie.

Opr. Mateusz Mykytyszyn

Elegancki, barokowy budynek dziś w kolorze nijakim, znajduje się na południowy wschód od zamku Książ, na Topolowej Górce. Prrowadzi XVIII-wieczna aleja lipowa. Budowla, która powstała w 1734 roku początkowo nazywana była  domem lub pawilonem letnim i pełniła funkcję belwederu – miejsca widokowego, które służyło rozrywce i miłemu spędzaniu czasu w otoczeniu natury. Takie „świątynie dumania” były w XVIII wieku bardzo popularne. Budowla ta powstała w okresie barokowej przebudowy zamku według projektu architekta Hammerschmidta.

Pierwotny pawilon letni to rodzaj arkadii. Charakterystyczna jest jego pięcioboczna forma o grubych murach oraz bogaty wystrój. –Nie każdy wie, że wewnątrz mauzoleum znajdują się na ścianach stiukowe dekoracje oraz unikatowe malowidła sklepienne autorstwa Feliksa Antoniego Schefflera, przedstawiające widoki Zamku Książ z czterech stron świata – wyjaśnia Katarzyna Matuła z Centrum Europejskiego w Książu.

W grobową kaplicę Hochbergów, nazywaną od tego czasu mauzoleum, pawilon letni przekształcony zostaje w roku 1883, kiedy to w skale, na której stoi budynek wykuto obszerną kryptę. Funkcję kaplicy grobowej mauzoleum pełniło do roku 1945. Wewnątrz w krypcie znajdują się pozostałości po nagrobkach Jana Henryka XI Hochberga von Pless, jego dwóch żon Matyldy i Anny, a także pozostałości po nagrobku dziecięcym.

Pochowana została tam także ostatnia pani na Książu – księżna Daisy Hochberg von Pless. W obawie przed zbezczeszczeniem jej zwłok przez żołnierzy zbliżającej się do Książa Armii Czerwonej, czterej służący zamkowi w wielkiej tajemnicy przenieśli trumnę ze szczątkami księżnej. Przypuszczalnie Daisy spoczęła na ewangelickim cmentarzu w dzielnicy Szczawienko (Niedersalzbrunn). Choć miejsce pochówku księżnej do dziś owiane jest tajemnicą i jest przedmiotem niekończących się hipotez, ku naszemu zdziwieniu z pozyskanej niedawno korespondencji z lat 80-tych pomiędzy średnim synem Księżnej Daisy – Aleksandrem, a ówczesną dyrektorką Zamku Książ –  Sylwią Kawwa przeczytać można zdanie księcia: „Dziękuję bardzo, że zawsze kładzie Pani kwiaty na grobie mojej ukochanej matki”. Czyżby chodziło o symboliczny grób w pobliżu Mauzoleum? Kolejna zagadka Zamku Książ wciąż czeka na wyjaśnienie.

W roku 1987 rodowe mauzoleum Hochbergów wpisane zostało do Rejestru Zabytków. Obecnie obiekt jest zamknięty i wymaga renowacji, jednak są plany, aby w przyszłości udostępnić to fascynujące miejsce dla ruchu turystycznego.- Złożyliśmy wniosek w MKiDN na remont dachu i instalacje odgromową. Wartość tego projektu to 140 tys. zł. Remont Mauzoleum jest jednym z moich priorytetów – podkreśla prezes spółki Zamek Książ, Krzysztof Urbański.

Sklepienie budynku zdobią freski  Feliksa Antoniego Schefflera, twórcy plafonu w ksiąskiej Sali Maksymiliana

Kiedyś do Mauzoleum prowadziło promieniście kilka alei lipowych. Ostała się jedna z nich

Tak Mauzoleum  Hochbergów wyglądało jeszcze na początku XX wieku

Tajemnicza czy frywolna? – opowieść o młodszej siostrze Daisy

Na zdjęciu przyszła Księżna Westminsteru (z prawej) Shelagh i przyszła Księżna Pszczyńska, Daisy jako małe dziewczynki

 

Shelagh, księżna Westminsteru i Daisy, księżna von Pless mimo różnic w wyglądzie i charakterze, były sobie bardzo bliskie. Odwiedzały się często, wiele razem podróżowały i miały wspólnych przyjaciół. Obydwie poślubiły niezwykle bogatych mężczyzn, stały się wiodącymi w towarzystwie gospodyniami i wydawały przyjęcia na królewską skalę – Shelagh w pałacu Grosvenor w Londynie i w rezydencji Eaton Hall w Cheshire, a Daisy w śląskich zamkach w Pszczynie i Książu. Oto ponad stuletnia opowieść o młodszej z panien Cornwallis-West.

Opr. Mateusz Mykytyszyn

Daisy i Shelagh jeszcze jako panny

Constance Edwina Cornwallis-West (1875-1970), młodsza siostra Daisy, księżnej von Pless, nazywana byłą przez rodzinę i przyjaciół Shelagh. W 1901 roku wyszła za mąż za sąsiada, który był jej pierwszą miłością – Hugh Richarda Artura Grosvenora, II Księcia Westminsteru (1879-1953), znanego jako Bend Or. Takie imię nosił kasztan jego dziadka, który wygrał słynne wyścigi konne w Derby. Ten angielski arystokrata był właścicielem wielkiej ilości nieruchomości i ziemi. Przeliczono, że po odziedziczeniu księstwa w 1899 roku, jego dzienny dochód stanowił równowartość blisko 47 000 dzisiejszych funtów. Wraz z Selagh mieli dwie córki i jednego syna.

Książę usidlony

Na zdjęciu powyżej  Hugh Richarda Artura Grosvenor, II Książę Westminsteru (1879-1953)

W doprowadzeniu do małżeństwa Shelagh z „najbardziej pożądanym kawalerem” (czytaj najbogatszym księciem) w Anglii, niebagatelną rolę odegrała przebojowa matka panien West. Podczas przyjęcia w pałacu Blenheim, Patsy Cornwallis-West przekonała księcia Walii (późniejszego króla Edwarda VII), by zabrał Bend Ora na stronę i zwrócił mu uwagę, że po tym jak zastano go z Shelagh sam na sam w ogrodzie, jedynym co może uczynić jako gentleman, jest poślubienie jej. Po latach, książę Westminsteru wspominał, iż tak naprawdę to Patsy posłała ich oboje na spacer do ogrodu z zamiarem oskarżenia go o skompromitowanie jej córki! Shelagh nie była odpowiednią kandydatką na żonę dla księcia takiej fortuny i zbyt wiele osób z ich otoczenia zdawało sobie sprawę z machinacji Patsy związanych z kojarzeniem własnych córek. Lady Randolph Churchill, obecna w Blenheim podczas zajścia, napisała do siostry, że Shelagh „z pewnością nie cieszyła się popularnością, ale będą się przed nią płaszczyć, gdy zostanie księżną”.

Shelagh na portrecie Ellisa Robertsa, który uwiecznił również Daisy 

Shelagh i Bend Or byli w sobie zakochani, kiedy więc w 1904 roku przyszedł na świat tak ważny dla ciągłości linii syn i spadkobierca, ich małżeństwo wydawało się trwale scementowane. Obydwoje mieli te same zainteresowania, czyli polowania i grę w polo. Pasjonowali się także wyścigami samochodowymi i żeglarstwem. Fascynacja księżnej Westminsteru nowym wynalazkiem jakim był wówczas samochód byłą powszechnie znana. Zdjęcie które ilustruje ten artykuł, w maju 1907 roku znalazło się na stronie tytułowej magazynu „The Car”. Miesiąc po ukazaniu się zdjęcia, Shelagh musiała stawić się przed sądem oskarżona o zbyt niebezpieczną jazdę. Przyznała się, że prowadziła samochód z prędkością ponad 11 mil na godzinę i została ukarana grzywną w wysokości 5 funtów.

Małżeństwo w kryzysie

Ciągłe żądania finansowe ze strony teściów, częste i przedłużające się wyjazdy żony pozostawiającej dom i dzieci, przesądy i konserwatywne poglądy Bend Ora (włącznie z krytyką frywolności epoki edwardiańskiej, która nie przeszkadzała matce i siostrze Shelagh) wpływały negatywnie na związek. Kiedy ich pięcioletni synek Edward zmarł po operacji wyrostka robaczkowego w 1909 roku, podczas kolejnej nieobecności Shelagh, małżeństwo zaczęło się rozpadać. Pozory utrzymywane do narodzin kolejnego dziecka prysły, gdy na świat przyszłą dziewczynka. Bend Or nawet na nią nie spojrzał.

Na zdjęciu Shelagh na balu kostiumowym jeszcze jako panna Cornwallis-West 

W 1913 roku poprosił o separację, ofiarując Shelagh 13 000 funtów alimentów rocznie, na co księżna nie przystała. Pierwsza wojna światowa umożliwiła im na krótko ucieczkę od problemów osobistych. Bend Or wrócił do swojego pułku i wprowadzi do walki pierwszy samochód pancerny, Shelagh kierowała szpitalem wojskowym w Le Touquet, za co została odznaczona orderem Imperium Brytyjskiego. W czerwcu 1917 roku zdobyła jednak dowody małżeńskiej zdrady i po pewnym czasie uzyskała rozwód. W 1920 roku wyszła powtórnie za mąż za kapitana Jamesa FitzPatricka Lewesa. Zmarła w 1970 roku. Książę Westminsteru nie pozostał długo bez damskiego towarzystwa. Ze swoją drugą żoną rozwiódł się, po nawiązaniu romansu z Coco Chanel. Po tym, jak rozstali się w 1930 roku, jeszcze dwukrotnie się ożenił.

Na zdjeciu Shelagh w czasie I wojny światowej jako pielęgniarka brytyjskiego Czerwonego Krzyża

Piękniejsza z sióstr?

O dobrym wyglądzie swej siostry Daisy von Pless wypowiedziała się w swoich pamiętnikach następująco: „Zawsze uważałam Shelagh za o wiele ładniejszą ode mnie. Ma ona prześliczne, wielkie, głębokie, ciemne i tajemnicze oczy, kasztanowe włosy po matce, teraz już posiwiałe, wspaniałą figurę oraz cerę Westów, która jest niezaprzeczalnie piękna”. Księżna Pszczyńska uważała ponadto, iż jej siostra lepiej jeździła konno, lepiej tańczyła i jeździła na łyżwach. Zwracając natomiast uwagę, że obie dzięki olbrzymim majątkom swych mężów prowadziły ogromne domy i zajmowały się organizacją skomplikowanych wydarzeń towarzyskich z żalem stwierdziła: „ona jest bardziej pomysłowa niż ja”.

Podczas pisania artykułu korzystałem z albumu „Daisy of Pless: the Happy Years” autorstwa Rusella Harrisa oraz „The private diaries of Princess of Pless” wydanych w Londynie w 1950 roku.

Etaon Hall – rezydencja księżnej i księcia Westminster 

Jadą goście, jadą… – wielcy w Książu

 

Wizyta następcy tronu cesarskich Niemiec  „kronprinz” Wilhelm z małżonką Cecylią podczas wizyty w Książu

Ruszył z kopyta remont trzeciego piętra zamku Książ, w którym niegdyś mieściły się pokoje gościnne. Lokowano w nich przybywających do zamku na skale, arystokratów i polityków, członków rodzin królewskich i cesarskich. W dzisiejszym wpisie powracamy do czasów kiedy wałbrzyscy górnicy z należących do Hochbergów kopalń, zasypiając pod wałbrzyskimi dachami zachodzili w głowę, co tam na zamku u jaśnie państwa. A działo się, oj działo…

Opr. Mateusz Mykytyszyn

Jan Henryk XV von Hochberg i jego piękna angielska małżonka Daisy gości przyjmowali zarówno w Książu, jak i Pszczynie, często i w wielkim stylu. Przez ponad trzydzieści lat wśród osób odwiedzających zachwycające rezydencje Plessów na Dolnym i Górnym Śląsku, byli członkowie europejskich rodzin królewskich, maharadżów, zamożnych arystokratów e starych rodów, ale także wojskowych i polityków. Na tych ostatnich zależało księżnej szczególnie „…zawsze byłam przekonana, że im częściej wielcy tego świata spotykają się, tym lepiej. I ja im to ułatwiałam.” – możemy przeczyta w jej pamiętnikach. Daisy była przekonana, że angielscy, francuscy i niemieccy politycy za dożo siedzą w domu”. Wśród gości nie brakowało też polskich arystokratów. Należy chociażby wymienić Potockich z Łańcuta, Lanckorońskich i Głuchowskich. Pani na Książu lubiła Polaków i chętnie gościła ich w swoich włościach. Przyjaźniła się z Betką Potocką, o której pisała ciepło, w wydanych w latach 20-tych ubiegłego stulecia memuarach. Opisy goście i ich wizyt zajęły z resztą sporo miejsca w pamiętnikach, które dziś wydają się być raczej niewinnymi, ale w czasach ich publikacji szokowały i były szeroko komentowane w całej Europie, a nawet wśród amerykańskich nuworyszów. „Moi przyjaciele pochodzili z Austrii i Węgier. Wielu z nich miało amerykańskie lub angielskie żony”.

Daisy na balu kostiumowym

Daisy i jej mąż Jan Henryk XV tak samo jak chętnie gościli przyjaciół u siebie, bywali z wizytami u innych. Publikowane tu fotografie wykonano w 1895 roku na balu kostiumowym w Warwick Castle w Anglii i do dziś znajdują sie w zbiorach pałacowego Muzeum

Dla każdego, coś miłego

Gości do Książa przyciągała malownicza, bogata w zwierzynę okolica, ale przede wszystkim zachwycająca pani domu, na przełomie wieków ciesząca się opinią jednej z najpiękniejszych arystokratek Europy. Daisy nie szczędziła wysiłków w regularnym podnoszeniu prestiżu swojego małżonka, a jednym ze sposobów były hordy utytułowanych i wpływowych odwiedzających, przewijających się przez książańskie i pszczyńskie komnaty. Wizyty, bale i bankiety, które urządzała księżna, otrzymywały wyśmienitą, prawie teatralna oprawę. Dbała, aby każdy z gości czuł się wyjątkowo. Starszych zabawiała przedstawieniami i śpiewem, dla młodszych wymyślała różne atrakcje „Łapaliśmy pstrągi i raki, graliśmy w krykieta i golfa. Wszystko dla przyjemności gości: polowania, tańce do późnej nocy, czasami bal kostiumowy”.

Pochodząca z angielskiej rodziny panującej, królowa rumuńska Maria była przyjaciółką Daisy i osobą podobną charakterologicznie. W Książu gościła m.in. w 1906 roku

Ognie bengalskie i nudni Prusacy

Zimą w Książu urządzano kuligi. Po kolacji goście parami sadowili się w saniach zaprzężone w rumaki z domowej stadniny i mknęli po parkowych alejach. Ustawieni wzdłuż nich myśliwi z zapalonymi pochodniami oświetlali drogę. Na końcach parkowych alejek i na stokach je otaczających jarzyły się czerwienią bengalskie ognie, przechodzące stopniowo w błękit i zieleń. Najwięcej gości przyjeżdżało za Anglii, przede wszystkim rodzina Daisy i jej liczni przyjaciele, m.in. lord Curzon, Winston Churchill czy wicehrabia Belgrave. Ich obecność sprawiała, że dwór nabierał poloru i obyczaju angielskiego. Krzywym okiem patrzyli na to sąsiedzi wywodzący się ze śląskiej arystokracji, zamieszkujący w licznych rezydencjach leżących na terenie dzisiejszego powiatu wałbrzyskiego. Daisy uważała ich za nudnych Prusaków, a ich z kolei raziła obca im elegancja, swoboda i międzynarodowy styl życia w Książu. Uznawali księżnę za ambitną i zuchwałą Angielkę, bez taktu i godności, która wprowadza obca kulturę do niemieckiego towarzystwa. Dużym zainteresowaniem książęcej pary cieszyła się muzyka i teatr. Księżna sama chętnie występowała, również arystokratyczni goście ochoczo brali udział w amatorskich przedstawieniach. Zapraszano tez na zamek muzyków z innych miast, a nawet krajów. Gościł w Książu cesarski kwintet dworski i węgierska orkiestra cygańska. Najczęściej jednak przygrywali muzycy z lokalnych zespołów amatorskich, z Wałbrzycha i Szczawna Zdroju. Wizyty wymagały umiejętności organizacyjnych, doskonałej znajomości protokołu, a także kunsztu w doborze menu i oprawy stołu.

Ostatni cesarz niemiecki Wilhelm II miał słabość do Daisy i jej męża. W Książu i Pszczynie bywał regularnie i doskonale się tam czuł

Wydarzeniem w życiu rodziny książęcej były każdorazowe odwiedziny cesarza lub następcy tronu. Szczególnie dużo miejsca w swoich pamiętnikach księżna poświęciła przyjęciu w Książu z okazji cesarskich manewrów wojskowych. Przez kilkanaście dni przyjmowano na zamku ponad trzydziestu utytułowanych gości. Więcej informacji na temat odwiedzających Książ znamienitych gości, możecie Państwo znaleźć w doskonałej biografii Daisy autorstwa Beaty Górnioczek i Bronisławy Jeske – Cybulskiej pt. „Pani na Książu i Pszczynie” z której korzystałem podczas pisania tego artykułu.