Artykuł ukazał się po raz pierwszych w „Nowych Wiadomościach Wałbrzyskich” w lutym 2010 roku pod tytułem „Otwieramy drzwi do nieznanego Książa”. Doskonałe fotografie wykonał jak zwykle niezawodny Krzysztof Kołowicz, rodem z Olsztyna, dziś pasjonat Wałbrzycha i jego zabytków

Dzięki uprzejmości władz spółki Zamek Książ oraz niesamowitej wiedzy przewodnika Andrzeja Gaika zabieram Cię dziś Drogi Czytelniku w odwiedziny do Zamku Książ. I choć większość mieszkańców naszego miasta  była w nim choć raz w życiu, tylko nielicznym udało się zobaczyć niedostępne dla zwiedzających trzecie, czwarte i piąte piętra. Okaleczone przez nazistowskich budowniczych, rozgrabione przez radzieckich i powojennych, polskich szabrowników wnętrza, są dziś zamknięte na cztery spusty. Na zdjęciach nieznane pomieszczenia największego śląskiego zamku, m.in. kuchnia, apartamenty gościnne, pokoje dziecięce oraz przerażające klitki dla służących.

Tekst: Mateusz Mykytyszyn

Fotografie: Krzysztof Kołowicz

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy na parterze Książa, gdzie oprócz kas biletowych, antykwariatu i karczmy mieści się administracja zamku. Gdy Książ należał do Hochbergów, piętro pełniło podobną rolę. To właśnie z tego miejsca administrowano wałbrzyskimi kopalniami, które należały do rodziny książęcej.  Paradna klatka schodowa prowadzi na pierwsze piętro, które stanowi wizytówkę naszego zamku i jego część reprezentacyjną. Najpiękniejszą zamkową komnatą jest pyszna, barokowa sala Maksymiliana, która była i jest sercem obiektu. Salony na pierwszym piętrze są jedynie  skromną pozostałością, tego czym były przed II wojną światową. Pokoje odrestaurowano bez uwzględnienia wierności oryginałowi. Mimo obecnych w nich mebli z epoki i nielicznych dzieł sztuki, nie udało się konserwatorom odtworzyć charakteru wnętrz w których toczyło się życie codzienne tych niegdyś bajecznie bogatych arystokratów. Wyłożona czerwonym dywanem klatka schodowa prowadzi dalej na drugie piętro, gdzie mieściły się niegdyś prywatne apartamenty pary książęcej. Co prawda są one ujęte w kierunku zwiedzania, ale próżno szukać w nich jakichkolwiek śladów Jana Henryka XV von Hochberg, księcia von Pless i jego słynnej angielskiej żony, Marii Teresy, znanej powszechnie jako księżna Daisy. Mieszczące się po prawej stronie klatki schodowej apartamenty księżnej składały się z pokoju dziennego, sypialni, buduaru oraz łazienki. Z małego balkoniku Daisy mogła obserwować co działo się w Sali Maksymiliana lub czy po drugiej stronie w apartamentach męża świeci się jeszcze światło. Dziś w pokojach „Stokrotki” przebudowanych w czasie nazistowskiej okupacji zamku (z pomieszczeń owalnych stały się prostokątami z betonowymi sufitami) ulokowane są sale wystawiennicze. W ostatni piątek otworzono w nich wystawę ikon.

Kierunek zwiedzania

Naprzeciwko, po drugiej stronie Sali Maksymiliana mieściły się niegdyś prywatne apartamenty pana domu. Pokoje księcia zostały odrestaurowane w znikomym stopniu i bardzo skromnie. Na uwagę zasługuje chyba tylko ciekawy owalny gabinet księcia z kasetonowym sufitem. Jak wszystkie meble w Książu, znajdujące się tu sprzęty nie należą do oryginalnego wyposażenia zamku. Pozostałe komnaty książęce zostały zaadaptowane na sale wystawiennicze, w których prezentowane są dziś m.in. wypchane zwierzęta z Afryki i fotografie przyrody. W ofercie turystycznej tego trzeciego co do wielkości zamku w Polsce, znajduje się także zachodnie skrzydło zamku, wybudowane na początku XX wieku jako kaprys Jana Henryka, który chciał oszołomić Cesarstwo, ogromem i przepychem Książa. W dzisiejszych salach galerii BWA znajdowały się niegdyś kolekcje białej broni, mundurów czy obrazów, które Hochbergowie zgromadzili podczas swojej ponad 400-letniej bytności na zamku. Do zwiedzania udostępnione są także dwie sale balowe. Mniejsza z nich nosi dziś nazwę Sali Konrada i jest jedną z bardziej ponurych komnat, a większa nadal pełni swoją pierwotną rolę. To właśnie na dużej sali balowej, bawią się wałbrzyscy „studniówkowicze”, uczestniczy Balu Prezydenckiego czy corocznej gali Muflonów.Nazistowska przebudowa zamku, przeprowadzona w latach 40. przez Organizację Todta na zawsze zmieniła wygląd i charakter obu sal, które bez bawiącego się tłumu przypominają monumentalną architekturę zimnych gabinetów berlińskiej kancelarii Rzeszy. O ich dawnej świetności świadczą jedynie ogromne renesansowe kominki. Mniej więcej tyle z ponad 400 zamkowych pomieszczeń może zobaczyć turysta odwiedzający naszą dumę. Reszta stanowi tajemnicę, którą teraz dla Państwa odkryjemy. Zapraszamy do oglądania zdjęć i czytania opisów, nierzadko zachwycających historii, nieznanego Książa.

III piętro – pokoje gościnne

Nieoświetlone, nieogrzewane i niedostępne dla zwiedzających pokoje gościnne, znajdują się tuż nad apartamentami pary książęcej. To właśnie tutaj zatrzymywali się arystokraci i koronowane głowy z całej Europy, którzy regularnie odwiedzali Książ, a byli wśród nich m.in. cesarz Wilhelm II, królowe Grecji i Rumunii czy spokrewniony z księżną Daisy młody Winston Churchill. Praktycznie puste salony są w dość dobrym stanie, choć z ich oryginalnego wystroju przetrwały jedynie marmurowe kominki. Wyjątkiem jest sala ze świetnie zachowanymi freskami  z 1799 przedstawiającymi romantyczne ruiny zamku w Grodźcu. Jej fragment prezentuję  jako pierwsze zdjęcie tego wpisu. Jest szansa, że trzecie piętro zostanie już niedługo wyremontowane, ponieważ gminie Wałbrzych udało się pozyskać z UE 10 mln zł na jego renowację. 40 komnat ma być zaadaptowanych na sale wystawiennicze i konferencyjne. Nie jest jeszcze znany harmonogram prac.

Windy

Na początku XX wieku tylko nieliczne rezydencje mogły się pochwalić tym luksusem, związanym z upowszechnieniem elektryczności. W Książu było 14 wind. Szczególne wrażenie robiła zamontowana w 1908 roku, wyłożona atłasem winda książęca, która prowadziła z drugiego pięta na drugi poziom piwnic, gdzie parkowały powozy.  Funkcjonowały również windy kamerdynerskie z przedpokojami oraz specjalne dźwigi tylko na jedzenie. Jedynie starannie wyselekcjonowani kamerdynerzy mogli korzystać z wind zarezerwowanych dla rodziny i gości. Większość służących korzystała z tzw. „przemysłowych” klatek schodowych. Po windach pozostały dziś oryginalne drzwi i puste szyby. W dwóch z nich trzy lata temu zamontowano nowoczesne dźwigi używane dziś przez pracowników zamku.

Pokoje i taras dziecięcy

Ostatni Państwo na Książu mieli trzech synów, Jana Henryka, Aleksandra i Bolka. Chłopcy mieszkali w południowej części zamku. Każdy z nich miał prywatny apartament składający się z dwóch pokojów i łazienki. Ta cześć zamku łączyła ze znajdującymi się poniżej apartamentami księżnej prywatna klatka schodowa. Daisy miała więc szybki i łatwy dostęp do synów. Chłopcy mieli także swój prywatny taras,  dziś jedno z najmniej znanych miejsc w zamku. Pokoje młodych Hochbergów choć poważnie zniszczone zachowały oryginalne portale drzwiowe, parkiety, kominki i okna. Szczególne wrażenie robi jedyna ocalała z tamtego okresu wanna.

Kuchnia i chłodnie

Kuchnia znajdowała się na ostatnim, piątym piętrze. Ulokowano ją tam celowo, aby uniknąć zapachów gotowanego jedzenia. W ogromnym pomieszczeniu zachowały się oryginalne wywietrzniki i kafelki, a także umywalka wykuta z jednego kamienia. Widoczny na zdjęciu piec jest elementem dekoracji do filmu „Hrabian Cosel”, który powstawał w Książu. Skorzystali z niego także twórcy kolejnej, opowiadającej już o samych Hochbergach produkcji „Biała wizytówka”. To właśnie na tym piecu uprawiali seks Grażyna Szapołowska i Bogusław Linda. Z kuchnią łączy się wiele pomieszczeń gospodarczych i spiżarni. Ciekawostką są doskonale zachowane „pokoje chłodnicze” z podwójnymi ścianami w zimie wypełnianymi lodem z Pełcznicy i okładanymi słomą.   Do dziś widnieją na nich napisy Fischraum (magazyn ryb) i Wildraum (magazyn dziczyzny).

 

Pokoje dla służby 

Znajdujące się na czwartym i piątym piętrze niezliczone pomieszczenia dla służby robią nie mniejsze wrażenie niż Sala Maksymiliana. Ciemne, klaustrofobiczne i zdewastowane dziś klitki były domem dla ponad 300 bezimiennych pracowników, którzy obsługiwali pięcioosobową rodzinę. Chodząc po maleńkich pokoikach, w których często mieszkały nawet po trzy osoby, można zrozumieć dlaczego wybuchały rewolucje. Nie ma dziś pomysłu na ich zagospodarowanie.

Prywatne kino

Gdy furorę na świecie zaczęły robić ruchome obrazy, także w Książu zamontowano jeden z pierwszych na naszym terenie projektorów. Sala kinowa mieści się w dawnej zamkowej kaplicy i do dziś zachowała swoją pierwotną funkcję. Jest używana sporadycznie do pokazów filmowych czy małych form teatralnych.

Reklamy