Księżna Daisy von Pless – ostatnia pani na Książu stała się legendą już za życia. Jej tragiczne losy w czasie wojen światowych oraz w dwudziestoleciu międzywojennym są żywym przykładem na to, że największe nawet pieniądze i sława szczęścia nie dają. Choć od śmierci fascynującej arystokratki, która niegdyś podbiła europejskie salony, minęło już 66 lat, jej pamięć jest ciągle żywa. Dziś druga część historii nieoficjalnej patronki Wałbrzycha.

 

Opr. Mateusz Mykytyszyn

W czerwcu 1909 roku rodzina von Hochberg obchodziła jubileusz 400-lecia swoich rządów w Książu. Księstwo zaprosili na obiad ponad 200 gości. Odbyły się również garden party na tarasach oraz wieczorny bal. Uroczystości rozpoczęły się koncertem na zamku. Wystąpiły Wałbrzyska Orkiestra Górnicza, Książęca Orkiestra Uzdrowiskowa ze Szczawna oraz grupa śpiewaków „Chełmiec”. Hymn świąteczny Weinzierta tak się spodobał, że na prośbę księcia śpiewacy bisowali, a następnie ucztowali na jego koszt w gospodzie „Pod złotym kubkiem”.

Na zdjęciu nocny demontaż trybun po paradzie z okazji 400-lecia panowania Hochbergów na zamku Książ

Publiczne życie księstwa zaangażowanego w sprawy wałbrzyskich górników różniło się znacznie od tego co działo się w ich domowych pieleszach. We wrześniu 1910 roku Daisy urodziła trzeciego syna Konrada Fryderyka zwanego przez wszystkich Bolkiem. Księżna długo chorowała po porodzie i mimo późniejszej poprawy już nigdy całkiem nie wyzdrowiała. W tych trudnych chwilach nie doczekała się jednak wsparcia ze strony męża, który często ją opuszczał i to nie tylko w „cesarskich misjach”. Jan Henryk oddawał się mniej lub bardziej dyskretnym romansom. Z czasem Daisy przyjmowała nawet jego kochanki w Książu i Pszczynie i udawała, że nie domyśla się ich roli. W celu uniknięcia skandalu towarzyskiego, kryła miłostki męża. Mimo, że była kołem napędowym awansu społecznego rodziny Hochbergów, malało uznanie jej osoby w oczach męża. Cierpiała ponadto na chorobę „wieku średniego”, nie mogła pogodzić się z upływającym czasem, co w przypadku adorowanej przez lata piękności wydaje się zrozumiałe, albo co najmniej usprawiedliwione.

Na zdjęciu księstwo Pless z synami

Wojenna zawierucha

Wraz z rokiem 1914 nastąpił początek końca belle epoque. Europa, którą znała i kochała Daisy miała już nigdy nie być taka sama. Informacja o zabójstwie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie, zastała ją podczas jedzenia pieczonych jabłek na pikniku w książańskich lasach. W czasach pierwszej wojny Daisy angażowała się w misje pokojowe między Berlinem i Londynem. Proponowała zorganizowanie u siebie w Pszczynie angielsko-niemieckiego spotkania na szczycie. Skończyła się jednak dyplomacja w białych rękawiczkach, a Daisy stała się obcą, angielskim szpiegiem w Niemczech, które były przecież jej domem przez ostanie 20 lat. Jej dotychczasowy kosmopolityzm stał się teraz co najmniej podejrzany. Nie znosząc stagnacji, przywdziała biały fartuch i czepek siostry Czerwonego Krzyża i została pielęgniarką w szpitalu wojskowym w Berlinie. Nareszcie czuła się komuś potrzebna, choć lekarze przyjmowali jej obecność z rezerwą. Z czasem zaczęto podsłuchiwać rozmowy telefoniczne księżnej i czytać jej listy m.in. do krewnych w Anglii. Zabroniono jej pracy w lazarecie i kazano wyjechać do Książa. Na miejscu również nie ustawała w wysiłku na rzecz ofiar „wielkiej” wojny. W Wałbrzychu i Szczawnie-Zdroju założyła lazarety, a w Mokrzeszowie koło Świebodzic, dom wypoczynkowy dla żon żołnierzy i ich dzieci. Księżna powróciła do łask, a cesarz Wilhelm II zdecydował się na umiejscowienie kwatery głównej armii w pałacu Plessów w Pszczynie. Zdecydował się na ten krok ze względu na wagę wydarzeń na froncie wschodnim. Władze wojskowe skierowały ją w końcu na front serbski, gdzie wyjechała specjalnym pociągiem sanitarnym. W tym czasie przebywała w Belgradzie, daleko od Książa, w którym trwały zaplanowane na szeroką skale prace budowlane. Księżna przeczuwała, ze zbyt ambitne plany Jana Henryka sprowadzą nieszczęście na rodzinę. To jak dziś wygląda zamek zawdzięczamy właśnie kompleksowej przebudowie z tamtego okresu. Kosztorys prac na zamku opiewał na wiele milionów marek, a jego rozbudowywanie trwało do 1923 roku, kiedy to przerwano je z przyczyn finansowych.

Na zdjęciu zamek Książ po przebudowie

Wiatr w oczy

W lipcu 1918 mąż i najstarszy syn Daisy, Hansel przebywali wówczas na froncie zachodnim, młodsi Lexel i Bolko pod opieką guwernerów w Książu, a sama księżna nadal pracowała w cesarsko-królewskim szpitalu w Belgradzie. Wraz z końcem wojny, kończyło się również małżeństwo księżnej pszczyńskiej. Lata powojenne niewątpliwe przyniosły przełom w jej życiu. Odtąd spotykało ją coraz więcej smutnych, a nawet tragicznych wydarzeń. Dopiero jesienią 1919 roku mogła wyjechać do Anglii, aby złożyć kwiaty na grobie ojca, który zmarł w czasie wojny. Spotkanie Daisy z ojczyzną również nie przyniosło jej ukojenia. Tak jak w Niemczech, krajem wstrząsały strajki wywołane biedą i inflacją. Tuż po Bożym Narodzeniu 1920 roku Jan Henryk zaproponował żonie rozstanie. Daisy była zdruzgotana, nie chciała rozwodu i rozstania z dziećmi. Lexel miał wówczas 15 lat, a Bolko jedynie 10. Rozwód był długi i przykry. Księżna walczyła o pieniądze, co skrzętnie opisywano w bulwarówkach tamtego okresu. Otrzymała go w październiku 1922 roku decyzją Sądu Krajowego w Berlinie. Mimo, że księcia uznano winnym rozpadu małżeństwa, to on otrzymał prawo opieki nad synami. Natomiast Daisy zatrzymała swój książęcy tytuł, prawo do apanaży, opieki medycznej i do utrzymania małego osobistego dworu. Znów niespokojna zaczęła krążyć między Monachium, Riwierą i niemieckimi uzdrowiskami. Jej domem stała się wówczas willa Les Marguerites w La Napoule na Lazurowym Wybrzeżu. Trzymała się na uboczu, ponieważ choroba nóg czyniła postępy, skazując ją w gorszych dniach na wózek inwalidzki. Do Książa przyjechała na krótko w 1924 roku na ślub Hansela z hrabianką Marią Katarzyną von Breckhein. W przyszłości okazała się ona być osobą wielce życzliwą i opiekuńczą wobec Daisy.

Na zdjęciu księżna Daisy z rodziną podczas wizyty w Książu w 1924 roku

W styczniu 1925 roku Jan Henryk XV zawarł drugie małżeństwo z poznaną na balu w Wiedniu, piękną czarnowłosą Hiszpanką. W chwili ślubu Clotilda de Silva y Gonzales de Candamo miała 27 lat, a jej oblubieniec 64. Nowa księżna von Pless wydawała fortunę na futra, klejnoty i podróże. Zamieszkała także w tak kochanym przez Daisy Książu. W 1927 roku doszło do załamania się koncernu kopalnianego Hochbergów, który stał się niewypłacalny. Daisy również borykała się z coraz większymi problemami zdrowotnymi i finansowymi. Jedynym pocieszeniem był dla niej ogromny sukces wydawniczy pamiętników, które spisywała przez całe życie. Dopiero niedawno przetłumaczone na polski świadczą o jej szerokich horyzontach, talencie literackim i optymistycznej naturze. W 1929 roku została zmuszona do sprzedania francuskiej willi. Przeprowadziła się do Monachium, gdzie zamieszkała ze średnim, ukochanym synem Lexelem. Najmłodszy Bolko mieszkał z ojcem i macochą w Książu. O jego romansie z Klotyldą było już wtedy głośno nie tylko w niemieckiej prasie. Stary książę rozwiódł się z hiszpanką, na co tylko czekał Bolko. Para pobrała się w 1934 roku. Lecz nie był to koniec osobliwej roszady rodzinnej. Były mąż Daisy wraz z najstarszym synem Hanselem zaproponowali mieszkającej w Monachium Daisy przeniesienie się do Książa. Wielkoduszna z natury i akceptująca wszelkie zawirowania losu księżna przystała na propozycję.

Smutny koniec w Waldenburgu

W kwietniu 1935 roku Daisy zamieszkała ponownie na zamku w Książu. Upłynęły 43 lata od chwili, kiedy przybyła tu po raz pierwszy. Zamek zawsze był duży, teraz wydawał się ogromny na potrzeby schorowanej starszej pani. Daisy zdecydowała się więc na przeprowadzkę do południowej części posiadłości, w oficynie budynku bramnego, gdzie dziś mieszczą się kasa biletowa oraz restauracja „Brama”. Jej jedyną towarzyszką była wierna angielska pokojówka miss Dorothy Crowther. Zwana pieszczotliwie Dolly pozostała z księżną do samego końca. Tylko czasami odwiedzali ją stary Jan Henryk oraz Hansel z żoną. Nieprzebrane bogactwo Hochbergów należało już wówczas do przeszłości. Zadłużenie posiadłości sprawiło, że niemiecki skarb państwa przejął wszystkie lasy należące do Książa, a także liczne folwarki i kopalnie. Mąż Daisy umarł 31 stycznia 1938 roku. W 1941 władze III Rzeszy podjęły decyzję o skonfiskowaniu samego zamku, na którym ciążył ogromny dług 7,8 mln marek. Wysiedlona, podobno na osobisty rozkaz Adolfa Hitlera, Daisy zamieszkała na terenie jednej z dwóch willi, położonych w parku zamkowym w Wałbrzychu przy dzisiejszej ul. Moniuszki 43. Kiedy zmarła 29 czerwca 1943 roku, nie było przy niej nikogo z rodziny. Przeminęła potęga Hochbergów, lecz świat Daisy, jej podróże, pamiętniki i perły po dziś dzień są żywą legendą.

 W kolejnym wpisie przedstawimy fascynujące dzieje pochówku i ukrytego grobu księżnej oraz losy jej potomków, między innymi homoseksualnych skandali i wyścigu po polską koronę Aleksandra i tajemniczej śmierci Bolka z rąk Gestapo.

Podczas przygotowywania artykułu korzystałem ze znakomitej biografii księżnej autorstwa Beaty Górnioczek i Bronisławy Jeske-Cybulskiej pt. „Księżna Daisy – Pani na Książu i Pszczynie”.

Advertisements