Na zdjęciu księżna Daisy von Pless w kostiumie królowej Saby

Wałbrzyszanka na balu kojarzy się dziś z uczestniczką studniówki. 114 lat temu jedna z mieszkanek naszego miasta, a przynajmniej górującego nad nim zamku, wzięła udział w jednym z najwspanialszych bali w historii, gdzie klejnoty raziły w oczy, a nazwiska obecnych przyprawiały o zawrót głowy. Stokrotka z Książa, słynna Daisy von Pless jednej nocy rzuciła na kolana brytyjskie wyższe sfery. Zapraszamy do poznania kolejnej książańskiej opowieści.

Mateusz Mykytyszyn

Pod koniec maja 1897 roku londyńskie towarzystwo było poruszone jak nigdy. Na 2 czerwca zaplanowano bowiem wielki bal maskowy w Devnoshire House, londyńskiej siedzibie diuka Cavendisch. Mimo, że co roku w dniu Derby, diuk wraz z małżonką wydawali wielkie przyjęcie w swoim domu, ten bal był najsławniejszy i najwystawniejszy, bo jubileuszowy. Wcześniej, przez wiele tygodni planowane przyjęcie było głównym tematem rozmów brytyjskich wyższych sfer. Wszyscy zaproszenie zachodzili w głowę, jak kto będzie przebrany, a to każdy starał się utrzyma w tajemnicy. W poszukiwaniu inspiracji, poszły w ruch historyczne książki, studiowane stare obrazy. Dzięki temu członkowie socjety poznali dawnych bohaterów, a rzeczywiście było co studiować, bo według zamysłu gospodarzy, którzy należeli do najznamienitszych i najbogatszych rodzin Brytanii, kostiumy miały reprezentować kilka wybranych okresów historycznych i pochodzące z nich postaci. Były to m.in. dwór austriacki Marii Teresy, czasy legendarnego króla Artura i rycerzy okrągłego stołu, włoski renesans, dwory francuskie z XVII i XVIII wieku czy cesarski dwór rosyjski Katarzyny Wielkiej. Osobną kategorię mieli stanowi goście przebrani w stroje orientalne, dlatego na balu znalazło się kilka Kleopatr. To właśnie strój inspirowany przepychem dalekiego wschodu wybrała księżna Daisy von Pless, która do swojej rodzinnej Anglii przyjechała z dalekiego zamczyska Książ, gdzieś na Dolnym Śląsku…

Zjawiskowa Pani na Książu

W noc balu gorączka sięgała zenitu. Devonshire House, z marmurowymi schodami i wspaniałymi obrazami, stanowił doskonałą oprawę dla znakomitej kompanii, która tłumnie zapełniła jego komnaty. Każdy kto cokolwiek znaczył w ówczesnym towarzystwie, był na balu Cavendischów. Syn miłościwie panującej, królowej Wiktorii i jeden ze szczerych wielbicieli Daisy, Edward, książę Walii przybył przebrany za wielkiego przeora Orderu św. Jana w Jerozolimie. Jego zona księżna Aleksandra jako słynna francuska królowa Margot. „Księżna Pless, urocza jako królowa Saba, w otoczeniu świty w orientalnych strojach. Niektórzy z orszaku poświęcili się i poczernili twarze” – zanotowała pochodzący ze Stanów Zjednoczonych Jenny Churchill, księżna Marlborough, matka późniejszego pierwszego lorda admiralicji i premiera Winstona Churchilla. w swoich wydanych w 1908 roku wspomnieniach. W orszaku Daisy był jej brat George Cornwallis-West, którego nie stać było na kostium. Wspaniała purpurowo-złota suknia Daisy z mieniącej się gazy, tren i złota szarfa lśniły wielokolorowymi klejnotami. Były wśród nich brylanty i turkusy, które dostała od męża w prezencie ślubnym, a które na co dzień przechowywane były w sejfie w podwałbrzyskim zamku. Od ramion aż po nadgarstki spływały brylantowo-turkusowe łańcuchy, a głowę zdobił wymyślny asyryjski stroik, równie bogato ozdobiony klejnotami. Uzupełnieniem kostiumu był niesamowity wachlarz ze strusich piór wielkości stolika do herbaty. Nie ma pewności kto zaprojektował kostium, choć historyczna zagadka zawęża się do dwóch nazwisk wymienianych w ówczesnych źródłach, niejakiej Pani Harrison, która posiadała swoje studio Crawford Street 5 w Londynie lub Pani Mason z salonu przy New Burlington Street 4. Nad całością orszaku czuwał pewien teatralny kostiumolog, który dał się we znaki bratu księżnej von Pless, Georgowi. –„Dlaczego uparł się, aby towarzyszący królowej Sabie mężczyźni byli Murzynami i ubrał nas w coś przypominającego kapę na łóżko, nie mam pojęcia!”– żalił się George. „Faktem pozostanie, że nie cierpiałem pociemniania twarzy i moje przyjaciółki wcale nie doceniły przebrania. W rezultacie nie bawiłem się dobrze i wyszedłem wcześnie, z żalem w sercu do projektanta orszaku”. Słowa te zapisał w swoim pamiętniku młody mężczyzna, który wielokrotnie miał odwiedzać swoją siostrę w Książu, a w przyszłości poślubić także wspomnianą wcześniej Jennie Churchill i tym samym stać się ojczymem jednego z najsłynniejszych polityków XX wieku.

Na zdjęciu Major George Cornwallis-West (1874-1951) sfotografowany jako czarny niewolnik ze świty królowej Saby, w którą wcieliła się jego siostra,  księżna Daisy von Pless, na balu kostiumowym w Devonshire House, zorganizowanym z okazji Diamentowego Jubileuszu Królowej Wiktorii w lipcu 1897 roku.

Echa balu przebrzmiały

Ciesząca się doskonałą renomą londyńska firma fotograficzna Lafaytte uwieczniła na zdjęciach niemal wszystkich gości obecnych na balu. Niektóre z wytwornych pań przyjeżdżały do studia jeszcze kilka miesięcy po przyjęciu, aby jeszcze raz zapozować w cudownych kostiumach. Znalazła się wśród nich oczywiście elegantka z Książa, którą fotografowano 29 grudnia, na dwa dni przed kolejnym, tym razem sylwestrowym balem. Większość gazet, nie tylko w Anglii, ale także w Irlandii i Ameryce zamieściła w tydzień po wydarzeniu, fotografie wybranych dam w kostiumach. W każdej z nich była podobizna Daisy. Suknia księżnej nie przetrwała do naszych czasów, choć nieliczne z kostiumów, najbardziej zapaleni tropiciele wiktoriańskich historii z wyższych sfer, mogą dziś jeszcze podziwiać. Renesansowa suknia księżnej Walli, Aleksandry jest w jednym z londyńskich muzeów, toaleta jej córki Maud, która została królową Norwegii, znajduje się w Oslo, a kostium orientalnej królowej Zenobii, w którym zaprezentowała się gospodyni, księżna Devonshire jest przechowywany w rodowej siedzibie Cavendischów, Chatsworth. Ich londyńska rezydencja, w której odbył się ten „bal nad bale” została zrównana z ziemią w 1925 roku.

Podczas pisania artykułu korzystałem z biografii „Księżna Daisy, pani na Książu i Pszczynie” autorstwa Beaty Górnioczek i Bronisławy Jeske-Cybulskiej oraz artykułów zamieszczonych w „The Daily Chronicle” z 3 lipca 1897 roku, „The Daily News” z tego samego dnia i amerykańskiego „Vanity Fair z 8 lipca 1897 roku.


 

 

Advertisements