Daisy (pierwsza z prawej) z matką Patsy, bratem George’m i młodszą siostrą Shelagh

Usłyszałem kiedyś od mojej małej kuzynki,  „ a skąd właściwie wzięła się ta Daisy?” W dzisiejszej wpisie zapraszam  do poznania opowieści o angielskim dzieciństwa i wczesnej młodości nieformalnej patronki Wałbrzycha i ozdoby europejskich salonów  z przełomu XIX i XX wieku, księżnej Daisy von Pless. Choć jej ducha można dziś spotkać głównie w Książu i Pszczynie, podobno czasami odwiedza on także wichrowe walijskie wzgórza.

 

Opr. Mateusz Mykytyszyn

Pułkownik William Cornwallis-West, pan na zamku Ruthin w północnej Walii, posiadłości Denbigshire i Newlands w Hampshire, z domu earl de la Warr, poślubił skoligaconą ze znakomitymi  irlandzkimi rodami Marię FitzPatrick w 1871 roku. 26 czerwca 1873 roku przyszła na świat ich pierwsza córka, jasnowłosa dziewczynka, która umrze 70 lat później w dalekim Wałbrzychu. Na chrzcie otrzymała imiona Maria Teresa Oliwa, ale od najmłodszych lat nazywaną ją Daisy, czyli Stokrotka. W rodzinnym kręgu zwracano się do niej pieszczotliwie Dany, bo jako małe dziecko nie potrafiła wypowiedzieć swojego imienia i tak właśnie je wymawiała.

Daisy z siostrą Shelagh

Ogromny wpływ na życie i wychowanie  przyszłej księżny pszczyńskiej oraz jej rodzeństwa miała jej babka ze strony matki Oliwa FitzPatrick, która przez większą część roku mieszkała z Westami. To właśnie ona wniosła do famili kontakty z rodziną królewską, które Daisy utrzymywała praktycznie przez całe życie. Ojciec Oliwii był bowiem szambelanem na dworze królowej Wiktorii. Relacje z panującą dynastią zacieśniły się jeszcze bardziej, kiedy matka Daisy, wdała się w romans z synem monarchini, Albertem, księciem Walii, późniejszym królem Edwardem VII. Pełna energii i temperamentu pani pułkownikowa w wieku 21 lat była już matką trójki dzieci (oprócz Daisy urodziła jeszcze córkę Constance zwaną w rodzinie Shelagh oraz dziedzica tytułu i majątku, Georga) i uznała, że spełniła swój obowiązek wobec „dynastii Westów”. Jedna z najładniejszych kobiet swej epoki, jej liberalne jak na tamte czasy podejście do wiktoriańskiej moralności i zamiłowanie do  życia towarzyskiego, ukształtowały charakter przyszłej pani na Książu.

Daisy w wieku 14 lat – reprodukcja za „Pani na Książu i Pszczynie” B. Górnioczek i B. Jeske-Cybulskiej

Londyńskie mgły

Lata 80-te XIX wieku przyniosły kryzys agralny w Anglii. Arystokratyczni właściciele wielkich majątków żyjący ponad stan, wydawali duże sumy na poczet czynszów dzierżawnych, których najemcy nie byli w stanie płacić. Na skutek takich działań, ojciec Daisy w trzy lata po jej urodzeniu zmuszony był wynająć Ruthin. Dlatego przyszła księżna i jej rodzeństwo spędzili wczesne dzieciństwo w Londynie przy Eaton Place 49  w dość obskurnym budynku z węglowymi piecami i gazowym oświetleniem. Było to jeszcze przed czasami odkurzaczy i centralnego ogrzewania, więc zasłony, meble i dywany były na wszelki wypadek ciemnej barwy. Dzieciństwo Stokrotki upływało w atmosferze mrocznej i ponurej z przewijającymi się tabunami gości. Państwo Cornwallis-West prowadzili bowiem „dom otwarty” , w którym gościł m. in. wybitny malarz i ilustrator John Millais, który podziwiał urodę malutkiej Daisy. Pani West nie miała zazwyczaj czasu dla swoich latorośli. Najczęściej przebiegała tylko przez dziecięce pokoje, piękna, pachnąca i roztargniona, a jednak uwielbiana. W konsekwencji maluchy były pozostawione samym sobie i guwernantkom. W wyjątkowych chwilach ich pokój odwiedzał goszczący u rodziców książę Walii, który zawsze chciał widzieć się z dziećmi. Daisy wspominała w swoich pamiętnikach, że czasami zdarzało się, że niania zrywała  młodych Westów z łóżek, w pospiechu je ubierała i czesała, tak, aby mogli godnie zaprezentować się w bawialni. Zapamiętała, że pewnego razu broszki w kształcę biedronek zrekompensowały jej i siostrze konieczność pospiesznego strojenia się na przywitanie księcia. Daisy była ulubienica matki i jej „ozdobą” podczas przejażdżek powozami w Hyde Parku. Dziewczynka uwielbiała matkę z oddali, za to ukochany ojciec był zwykle blisko. Ten dżentelmen starej daty w rodzinie, w której panowała dość osobliwa skłonność do nadawania przydomków, nazywany był przez bliskich Poppets.

Głos stokrotki

W przeciwieństwie do brata, Daisy i Shelagh pobierały nauki w domu. Podobnie jak w przypadku rodziny królewskiej i większości arystokracji, państwo West nie przykładali większej wagi do formalnego wykształcenia dziewczynek. Sprowadzało się ono zwykle do domowej opieki guwernantek, ale te zazwyczaj nie zagrzewały miejsca na długo. Nie radziły sobie ze swawolnymi podopiecznymi, którzy nad książki przedkładali sport. Po śmierci babki Daisy ze strony ojca, Teresy Cornwallis-Whitby w 1887 ro roku rodzina przeniosła się do odziedziczonej neogotyckiej posiadłości Newlands, z której okien roztaczał się malowniczy widok na kanał La Manche i wyspę Wight. Dorastającą w nim Daisy pasjonował śpiew. Przyszła pani von Hochberg marzyła we wczesnej młodości o zastaniu wielką primadonną. Jej głos chwalił nawet dyrektor Opery we Florencji, niejaki Vanuchini, który zaproponował, że zajmie się osobiście jej śpiewaczą karierą, jeżeli młodziutka Angielka przyrzeknie nauczy się włoskiego i francuskiego. W latach późniejszych śpiewała nadal, ale tylko na koncertach charytatywnych ( np. w Teatrze Zdrojowym w Szczawnie) lub zaprzyjaźnionych gości. Więcej czarujących detali z dzieciństwa Daisy, opowieści o guwernantkach, wizytach i rozrywkach można znaleźć w doskonałej biografii „Księżna Daisy – Pani na Książu i Pszczynie” autorstwa Beaty Górnioczek i Bronisławy Jeske-Cybulskiej, która była nieocenionym źródłem podczas pisania tego artykułu.

 

Reklamy