Stokrotka z Książa

W Wałbrzychu mamy dziś Festiwal Muzyki Kameralnej Ensamble im Księżnej Daisy, fundację jej imienia oraz relief w jednym z miejskich parków. Z roku na rok pięknieje ulubiona rezydencja księżnej czyli zamek Książ, a jej portrety i fotografie są coraz chętniej wieszane w urzędach i instytucjach. Piękna arystokratka z przełomu wieków, którą spotkał w naszym mieście tragiczny koniec, po latach zapomnienia stała się znów atrakcyjną nowinką, a potencjał marketingowy i promocyjny jej osoby jest nie do przecenienia. Postanowiliśmy przybliżyć czytelnikom historię życia słynnej niegdyś na całą Europę Daisy of Pless. Dziś pierwsza odsłona.

Opr. Mateusz Mykytyszyn

Maria Teresa Oliwia urodziła się w starym zamku Ruthin w północnej Walii, 26 czerwca 1873 roku jako pierwsze dziecko pułkownika Williama Cornwallis-West, Earla de la Warr i jego żony Marii, z domu Fitz-Patrick. Od dziecka nazywano ją Daisy czyli stokrotka. Przyszła księżna i jej rodzeństwo spędzili wczesne dzieciństwo w Londynie. Upłynęło ono pod znakiem typowej egzystencji angielskiej arystokracji ziemskiej. Składali wizyty, spotykało się ich na balach i zabawach. Podejmowali obiadami wykwintne osobowości, nawet księcia Walii, czyli przyszłego króla Edwarda VII. Podobnie jak w przypadku rodziny królewskiej i większości arystokracji, państwo West nie przykładali większej wagi do formalnego wykształcenia Daisy i jej siostry Shelagh (późniejsza Księżna Westminster). Liczyła się nauka tańca, muzyki i umiejętności towarzyskich. Przyszła księżna od najmłodszych lat kochała śpiew i aktorstwo. Jej głos kształcił m.in. słynny polski tenor tamtego okresu Jan Reszke. Niebieskie oczy i burza złotych loków zyskiwały jej sławę typowej angielskiej piękności.

Na ponad stuletniej pocztówce dom rodzinny Daisy – zamek Ruthin w Walii

Nie kochała, ale przyjęła oświadczyny

Kiedy Daisy skończyła 18 lat została zaprezentowana na angielskim dworze podczas słynnego balu debiutantek. Zaczęła bywać i dołączyła do wytwornego towarzystwa. Na balu otwierającym sezon 1891, wśród wielu znamienitych gości znalazł się także nowy sekretarz niemieckiej ambasady w Londynie, Jan Henryk von Pless, Książę Pszczyński, hrabia Rzeszy, baron na Książu. Wśród niemieckich arystokratów panowała wówczas moda na angielskość – nosili tweedowe marynarki i poślubiali piękności znad Tamizy. Poważny, dolnośląski książę sprawiał wrażenie starszego niż był w rzeczywistości. Nie był łatwym partnerem salonowej konwersacji i nie znał dobrze języka Szekspira. Podobno na skutek interwencji matki Daisy, zdecydował się on jednak na oświadczyny. „Spotkał mnie i nie zawahał się ani na moment. Zakochał się we mnie naprawdę. Wybór ten mógł mi pochlebiać, gdyż zarówno pozycja, jak i majątek pozwalały mu szukać żony w najwyższych sferach” – pisała księżna w swoich pamiętnikach. Daisy choć nie odwzajemniała uczucia, zdecydowała się przyjąć oświadczyny. Pochodziła wprawdzie z lordowskiej, ale niezamożnej rodziny, więc związek z księciem, człowiekiem niezmiernie bogatym, był bezsprzecznie towarzyskim sukcesem. Ze swojej strony, Jan Henryk mógł się wykazać znakomitym pochodzeniem. Hochbergowie od 1509 roku dzierżyli dobra na Dolnym Śląsku z zamkami w Książu i Wałbrzychu (dzisiejsza Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa), a w 1846 odziedziczyli księstwo pszczyńskie.

Na zdjęciu zamek Hochbergów w Pszczynie na początku XX wieku

Pani na Książu

Ślub Daisy i Jana Henryka odbył się 8 grudnia 1891 roku w Londynie. Wśród gości znaleźli się m.in. synowie królowej Wiktorii, Książę Walii oraz jego brat książę Connaught. Sama, stara królowa udzieliła młodej parze swojego błogosławieństwa. O wydarzeniu pisała prasa w całej Europie. Nowożeńcy udali się w podróż poślubną do Paryża. Potem czekał już na nich tylko bajkowy Zamek Książ oraz elegancki pałac w Pszczynie, o których Daisy tyle słyszała… Miało być jak w bajce, lecz rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Na zdjęciu książę Jan Henryk XV w mundurze regimentu huzarów

Maria Teresa była emigrantką słabo mówiąca po niemiecku, tęskniła za Anglią i angielskimi obyczajami.
Rodzina księcia Pless żyła w kompletnej izolacji od ich niżej urodzonych sąsiadów. „Oni prawie nie zdają sobie sprawy ze swego ogromnego bogactwa, ani z tego, że tysiące górników i innych pracowników na to pracują” – oburzała się w liście do siostry. Między innymi poprzez takie opinie Daisy zyskała sobie wśród niemieckiej arystokracji miano „angielskiej rebeliantki”. Państwo młodzi na swoją główną siedzibę wybrali zamek w Książu. Nowa właścicielka dóbr od razu je pokochała. Drażniło ją jednak przywiązanie męża do niemieckiej etykiety i pruskiego drylu. Pierwsze dziecko książęcej pary, dziewczynka, urodziło się w 1893, lecz wkrótce zmarło. Na następne, musieli czekać aż 7 lat. Jeszcze przed urodzinami małego Hansela, który w przyszłości odziedziczył tytuł, para wybrała się w egzotyczną podróż do Indii. Daisy polowała na tygrysy, jeździła na słoniu i przyjmowała hołdy od maharadżów. Z tej podróży przywiozła do książańskiej stadniny pięć wspaniałych, białych koni arabskich oraz legendarny sznur pereł. Po powrocie księżna zajęła się stanem sanitarnym należących do jej dóbr miast i wsi. Większość wałbrzyszan żyła wówczas w ruderach bez jakichkolwiek wygód. Prowizoryczne toalety były umieszczane nad strumieniami i rzeczkami, przez co zanieczyszczały wodę. Księżna sprowadziła słynnego berlińskiego bakteriologa i angielskich inżynierów, w celu zbadania stanu Pełcznicy. Uprzykrzała życie miejscowym władzom i słała listy do kanclerza.

Na zdjęciu zamek Książ pod koniec XIX wieku, przed wielka przebudową


Obywatelka świata

Pył z wałbrzyskich kopalni i brudna woda Pełcznicy były jedynie mało znaczącymi cieniami na bajkowej egzystencji księżnej. Podczas, gdy jej mąż w oczekiwaniu na odziedziczenie dóbr i tytułu, kontynuował karierę dyplomaty, ona sama stała się ozdobą europejskich salonów. Daisy można było spotkać wszędzie: na herbacie u cesarzowej w Berlinie, na balach w St. Petersburgu i Madrycie, a także regularnie w jej rodzinnej Anglii. Często gościła w Paryżu, a na Lazurowym Wybrzeżu posiadała nawet własną willę. W 1897 roku zachwyciła wszystkich pojawiając się na balu maskowym w Devnoshire House w przebraniu legendarnej królowej Saby w otoczeniu świty w orientalnych strojach. W Książu i Pszczynie bywali regularnie Cesarz Wilhelm II, a także królowe Grecji i Rumunii oraz niezliczeni arystokraci niemieccy, angielscy, rosyjscy i hiszpańscy. Daisy była ulubienicą kajzera, a berlińskie pałace zawsze stały przed nią otworem. Daisy of Pless (tak się zawsze podpisywała) lubiła brylować, wymagała bezustannego aplauzu i adoracji, a Książ stał się miejscem cudownych spotkań śmietanki towarzyskiej. Pierwszy syn książęcej pary przyszedł na świat w Berlinie w lutym 1900 roku. Na chrzcie otrzymał tradycyjne imiona Hochbergów, czyli Jan Henryk, ale w rodzie już zawsze znany był jako Hansel. Pięć lat później, także w lutym przyszedł na świat drugi syn, którego nazwano Aleksander Fryderyk, zwany przez wszystkich Lexel.

Na zdjęciu Księstwo von Pless, Daisy i Jan Henryk XV

Narodziny dzieci nie zmieniły na długo trybu życia rodziców. Para kontynuowała swoje europejskie eskapady, choć księżna coraz chętniej wracała do domu.
W 1907 za 300 tys. marek częściowo skanalizowano Pełcznicę. W latach następnych nakryto część Sobięcinki i Pełcznicę od Podgórza przez całe miasto aż do Starego Zdroju. Większość pieniędzy potrzebnych na zrealizowanie tego projektu pochodziła z kasy książęcej. Daisy kochała przyrodę. Dzięki jej inicjatywie leśne okolice Książa zostały zorganizowane w regularny park angielski. Nad Czarnym Potokiem kazała wybudować mały domek, który nazwała Ma Fantasie. Po posiadłości wiejskiej w dolinie strumienia nie ma już dziś, ani śladu, a szkoda, bo było to miejsce wyjątkowo bliskie księżnej. „Sama zaprojektowałam Ma Fantasie, była to chyba jedyna rzecz w Książu, która należała całkowicie tylko do mnie”. Podobnie było w przypadku Grand Hotelu w Szczawnie-Zdroju, który został wybudowany za pieniądze Hochbergów. Daisy projektowała w nim m.in. len, srebra i porcelanę. W ubiegłym tygodniu niegdysiejszy Grand świętował 100- rocznicę istnienia. Dziś znany już jako Dom Zdrojowy (czytaj także na str. 17) ciągle zachwyca edwardiańskim przepychem.


W kolejnym wpisie dalsze losy Księżnej Diasy –historia rozpadu jej małżeństwa, skandali rodzinnych i tragicznego końca w ponurej wałbrzyskiej willi.
Przy pisaniu artykułu korzystałem z doskonałej biografii księżnej, autorstwa Beaty Górnioczek i Bronisławy Jeske-Cybulskiej pt „Ksieżna Daisy – Pani na Książu i Pszczynie

Advertisements